Dobrý den : chmiel, tożsamość i luz : polskie mity o Czechach / Jakub Medek. Kraków : Mando, 2025. – 352 strony ; 21 cm.

Książka, która przynosi sporo zaskoczeń i wybija z wielu stereotypów polsko-czeskich. Narosło ich całkiem sporo przez lata i autor (także polsko-czeski :)), świetnie się z nimi rozprawia, a w zasadzie rozkłada na czynniki pierwsze. Jakub Medek, autor podcastu Czechostacja, dzięki swojej „dwunarodowości”, jest szczególnym obserwatorem, czy też interpretatorem tego wszystkiego, co pod warstwą stereotypów się kryje.
Podział książki na charakterystyczne bloki tematyczne, które poniekąd definiują wzajemne, polsko-czeskie spojrzenie na nasze narody, uważam za bardzo udany. Ateiści, Mali Niemcy, Śmieszny język, Kolaboranci, Piwo… przykłady tytułów rozdziałów, które mówią wszystko. Ale ich zawartość może bardzo zaskoczyć. Myślę, że niewielu czytelników będzie się spodziewało „hiszpańskiej wioski”, ale „czeskiego filmu” na pewno :). I też o nim będzie solidna opowieść (Czeski film, czyli sranda). Kładę nacisk na formę opowieści, ponieważ autor daleki jest od naukowego stylu, pisze ze swadą, bez zadęcia rozprawy socjologicznej, choć tekst jest bardzo bogaty w rozważania historyczne i kulturowe. Czytelnik, który kompletnie nie zna historii Czech, sporo zyska, bez poczucia, że siedzi na nudnym wykładzie. Książkę po prostu się pochłania.
Co jest źródłem czeskiej tożsamości? Jakie znaczenie ma tu język, historia, religia? Co spowodowało, że Czesi są indywidualistami, który chcą żyć, wierzyć, myśleć po swojemu? Sporo odpowiedzi padnie, ale też często pojawi się pewnego rodzaju niejednoznaczność, czy też „to nie takie proste”. W zasadzie to zupełnie naturalne, że naród buduje, „stwarza” wiele czynników i ich wypadkowa daje czasem skomplikowany obraz. To też bywa, że pojawiają się komplikacje.
Język czeski jest śmieszny? Cóż, Czechów śmieszy polski. Przyznaję Autorowi rację, że nauka czeskiego powoduje, że język ten zupełnie wytraca śmieszność, często wprost proporcjonalne do poziomu jego znajomości. Nawet samo podjęcie nauki robi już poważne cięcie w tej „śmieszności”. Mnie już w zasadzie zupełnie nie śmieszy, choć dopiero wspinam się na kolejne poziomy J. Rozdział o języku z pewnością będzie wielkim zaskoczeniem dla czytelnika, jeśli nigdy wcześniej nie wchodził w tę tematykę. Czeskie odrodzenie i rekonstrukcja języka, to prawdziwy ewenement godny podziwu. Język stał się elementem zachowania, przechowywania tożsamości narodowej, kulturowej. Osobiście jestem pod wrażeniem, jak dobrze Czesi mają opracowany korpus językowy, który jest dostępny w sieci. Bezcenne przy nauce. Możemy zazdrościć.
Kolaboranci poddający się przed pierwszym wystrzałem? Niekoniecznie. I nie chodzi tu tylko o słynną akcję Anthropoid. Autor sporo miejsca stereotypowi kolaboracji, bierności i tchórzostwa poświęca. Czy to tylko pragmatyzm, czy coś jeszcze? Przyznaję, że dowcip, którym Medek kwituje rozdział Kolaboranci doskonale pokazuje ten dystans, którzy Czesi zachowują odnośnie do swojej historii. A czym jest ten dystans? Tym mitycznym luzem, który widzą Polacy? I tu wkraczamy w rozdział Pohoda, który dla mnie był najbardziej interesujący. Czym jest „pohoda”. Trudno to zinterpretować, wysłużę się Autorem:
Czasem, tłumacząc w Polsce pohodę, używam określenia „wywalone”. Chociaż ono też nie jest dobre – pohoda jest stanem pozytywnym, tu nie ma rezygnacji, poddania się, przegranej walki, odpuszczenia, które może się z tym „wywaleniem” kojarzyć. (…) Ale pohoda to przede wszystkim styl życia. Czeski dystans do wzniosłości, patosu i wielkich słów na wiele wspólnego z tą postawą. Pohoda nie znosi tragizmu.
Mogłoby się wydawać, że pohoda to absolutnie rewelacyjna postawa życiowa. Jednak Autor pokazuje dalej, że ma ona też złe oblicze, w którym chce się mieć święty spokój, w którym dominuje obojętność.
Rozdział, który najbardziej mnie zaskoczył, to Oligarchowie. Czesi mają swoich oligarchów, którzy doskonale radzą sobie na światowej arenie wielkiego biznesu. Spore wpływy mają także w Polsce. Dobrym przykładem jest InPost. Przyznaję, że nie miałam pojęcia, że w Czeskiej Republice istnieje oligarchiczność, ale chyba nie powinnam mieć z tego tytułu specjalnych wyrzutów, bo jak pokazuje Medek, sami Czesi nie są specjalnie tego świadomi. Czescy oligarchowie nie wiodą celebryckiego życia i drażnią opinii publicznej :).
„Piwo, to moje paliwo”, mawiał mój znajomy czechofil. O piwie oczywiście być musi. Hopsoda, piwo i rytuały z nimi związane to chyba najbardziej nieprzesadzony stereotyp. Potęga hospody jest niezaprzeczalna, a piwo to dobro narodowe. Jakub Medek barwie barwnie charakteryzuje tę piwną religię.
A na koniec? Czeski film? Oczywiście! Wielu Polaków oglądało czeskie seriale, czeskie komedie i żywią do nich prawdziwy sentyment. Rozdział Czeski film, czyli sranda jest czymś na kształt filmoznawczego wykładu. Film z pewnością utrwala różnego rodzaju stereotypy, dlatego zmartwiłam się, gdy w końcowym rozdziale, pokazującym obecne relacje polsko-czeskie, Autor zwrócił uwagę, że wśród Czechów cieszył się popularnością polski serial 1670 … 😉
Tymczasem podobno w Czechach przybywa polonofilów, polska kiełbasa zyskuje na uznaniu, a w Polsce można w sezonie wakacyjnym spotkać wielu czeskich turystów (podczas wakacji na Helu czułam się prawie jak w Czechach :)). Być może dzięki temu pogrzebiemy złe stereotypy i stworzymy dobre, zacieśniające relacje z bratem Czechem :). Polecam zatem na początek książkę Dobrý den : chmiel, tożsamość i luz : polskie mity o Czechach.
Editress





























