Pustynia Tatarów / Dino Buzzati ; przełożył Alojzy Pałlasz ; posłowiem opatrzyła Katarzyna Skórska. Wydawnictwo Officyna. Wydanie I. Łódź : Officyna, 2025. 255, [1] strona ; 22 cm.
Trzecie wydanie „Pustyni Tatarów” Dino Buzzatiego w tłumaczeniu Alojzego Pałlasza budzi wyjątkowe zainteresowanie. Takie mam przynajmniej odczucia. Może to tylko moje wrażenie wynikające z gorączkowości czytania tej prozy wśród moich znajomych. Przyznaję, że to cieszy, bo jest o czym podyskutować, a powieść jest więcej niż znakomita.

Fabuła od pierwszych zdań niesie nieokreślone napięcie, które stopniowo nabiera kształtów. Te kształty to poczucie rozczarowania losem, to wrażenie rozmycia życiowych oczekiwań. Co interesujące, bohater sam się temu losowi poddaje, akceptuje, a nawet wybiera wbrew racjonalności. A może nie ma wyboru? Może to rola, która musi przyjąć?
„Pustynia Tatarów” Dino Buzzatiego to pozornie powieść realistyczna. Myślę, że korzystniej dla czytelnika od razu przyjąć, że wchodzimy jednak na nieco inne tory. Wymaga to czujnej lektury, aby wyczytać symbole, metaforyczne sceny, paraboliczność, absurdalność, która zaciera kontury istnienia. Irracjonalność, która zagląda pod podszewkę życia, która oczekuje czegoś więcej.
Świeżo awansowany oficer Giovanni Drogo w dziwnie niepokojącej podróży do Fortecy Bastiani wprowadza czytelnika w opowieść „o życiu i jego monotonii, o wielkich nadziejach i równie wielkich rozczarowaniach”, „w opowieść o czasie i jego niepowstrzymanym biegu” – jak celnie w posłowiu pisze Katarzyna Skórska. Sam autor tak wyjaśnił genezę powieści, która rzuca ważne światło na jej zrozumienie – obserwacja monotonnej pracy swoich kolegów w „Corriere della Sera” „zainspirowała mnie do napisania powieści, w której ująłbym los przeciętnego człowieka liczącego na wielką szansę i robiącego wszystko, aby ona nadeszła, a kiedy ta pojawia się na horyzoncie i niby ma się już urzeczywistnić, to przepada. Lub gdy się pojawia, dla niego już jest za późno…”
Jakie to częste, prawdziwe, może nawet powszechne. Tyle spraw nas mija, szans, okazji, tyle talentów sami trwonimy. Często z rozmysłem.
Giovanni Drogo nie chce zostać w Fortecy, chce jak najszybciej z niej uciec, a jednak po kilku miesiącach zostaje. Na bardzo długo. To, co na początku w Fortecy mu przeszkadzało, przestało być problemem. Nawet irytująco kapiąca woda z cysterny. Drogo ulega temu miejscu. Poddaje się na dobre.
„Pustynię Tatarów” czyta się w emocjach mieszanych z rezygnacją. Forteca jako „niedorzeczne miejsce wygnania” zaciska się na szyi Giovanniego, ale również jego kompanów. Każdy daje się jej wchłonąć, nawet ostrzeżenia nie pomagają. Przejmująca jest w tej kwestii rozmowa z krawcem, który szyje żołnierzom mundury. Czy Forteca to czyściec, a może nawet piekło? Majaczą cienie wroga, cienie nieznanego. Mieszkańcy Fortecy sami nie wiedzą, co widzą i na co czekają tak naprawdę.
W powieści jest zaszytych wiele obrazów, symboli, jak wskazuje Katarzyna Skórska, nawet nazwiska bohaterów mają znaczenie:
„W powieści znaczące są również nazwiska niektórych bohaterów, jak choćby nazwisko doktora Roviny, z którym zaprzyjaźnia się Drogo i który popiera jego wolę pozostania w Fortecy – po włosku „rovina” to „ruina” – pisze Skórska. Wspomniany krawiec Prosdocimo nazwisko zyskał od greckiego przymiotnika „prosdokimos” – „oczekiwany”, „spodziewany” – „w finale przyniesie Drogowi wyczekiwaną wiadomość o nadejściu wrogich batalionów” – czytamy dalej w posłowiu.

Jak pisze Maciej Miłkowski w „Anatomii opowiadania”:
„Trzeba uczciwie przyznać, że Dino Buzzati rzadko potrafił ważyć swoje alegorie. Daleko mu pod tym względem do Franza Kafki, do którego był bez przerwy porównywany. (…) Wiele jego opowiadań grzeszy nazbyt ciężką metaforyką, nazbyt wyraźnymi ambicjami parabolicznymi. Każde z tych opowiadań jest tak bardzo przypowieścią <<o czymś więcej>>, że zupełnie nie da się ich czytać jako opowieści po prostu”.
„Pustynia Tatarów” to co prawda nie opowiadanie, ale powieść, która również ma ten potencjał metaforyczno-paraboliczny, ale można ją również czytać „po prostu. I po prostu serdecznie rekomenduję. To lektura wzbogacająca na wielu poziomach, nie tylko czysto literackim.
Editress

























