Archiwum kategorii: Rekomendacje

Kolejka! Pan tu nie stał!

Wyjątkowo nie rozpocznę tego roku od recenzji. Mam wrażenie, że jestem mocno przejedzona książkowo i czuję lekki bezwład. Rozejrzałam się wokół i zobaczyłam piętrzące się tomy, które nabyłam jeszcze w minionym roku, a które nadal stoją w kolejce „do przeczytania”. Tymczasem co chwilę wpycha się jakiś nowy nabytek, no bo jak nie kupić, jak nęci. Nie chcę nawet wspominać o e-bookach, które tworzą elektroniczną kolejkę na czytniku. I tam również co chwilę wpada nowy epub, który się rozpycha i czeka. Kolejka rośnie, bo regularnie wciska się „pan, co tu nie stał”.

Tak, klęska urodzaju, a przecież jeszcze tyle nowości w tym roku się pojawi. No właśnie. Nadmiar, łapczywość, a może i obsesja. A przecież nie ma co się oszukiwać, wśród zeszłorocznych lektur, jak i wśród tych, które objawią się w tym roku, było i będzie wiele słabych tytułów, a co za tym idzie, zrodzi się poczucie straconego czasu. W tym nadmiarze natomiast, może umknąć coś istotnie wartościowego.

Przeglądając książkowe portale, rzuciło mi się w oko pytanie, jaka jest najlepsza książka, jaką przeczytałam w styczniu? Szukam w głowie, mam – „Rumowiska” Wita Szostaka – zaległość zeszłoroczna, która dość długo się przeleżała. Takich książek z odleżynami mam już całkiem sporo. Czas się zatem zastanowić i zmienić coś w strategii nabywania nowych tytułów. I to jest mój plan na ten rok. Sensowny umiar (oby się udało!). Żadnej marketingowej presji. Zdroworozsądkowe podejście do tematu – czy dam radę to przeczytać i co z kolejką, która czeka?

A co między innymi jest w tym ogonku? Leo Lipski „Proza wybrana”, Vladímir Binar „Pianka od Chińczyka”, „Środkowoeuropejczyk – gatunek na wymarciu?” Magdaleny Brodackiej-Dwojak, „Pusta mapa” Aleny Morštajnovej, z serii Małe monografie – biografia Wojciecha Kilara (swoją drogą seria PWM-u, która zawiera popularnonaukowe biografie kompozytorów polskich i zagranicznych zasługuje, aby się jej bliżej przyjrzeć).

Dobrze, na początek wystarczy taka wyliczanka. Jest tego znacznie więcej. Za wyliczanie e-booków nawet się nie zabieram. Niestety prawdą jest, że w kalendarzu na ten rok już wynotowałam kilka tytułów, które planuję kupić. Trzeba będzie jednak dokonać pewnej weryfikacji i urealnienia 🙂 .

Oprócz wspomnianej powieści „Rumowiska” Wita Szostaka (naprawdę bardzo dobra), kolejkę udało się opuścić „Dziurom w ziemi. Patodeweloperka w Polsce” Łukasza Drozdy (porażający obraz polskiego budownictwa mieszkaniowego),opowiadaniom „W cieniu Brooklynu i inne opowiadania” Stanisława Dygata (znakomite!) i powieści „Którędy szedł anioł” jak zawsze przejmującego Jana Balabána.

Ale udało mi się również dokonać pewnego skoku do przodu i mam już wśród lektur przeczytanych powieść Petry Soukupovej – bardzo lubianej w Czechach, ale w Polsce także, która jest zapowiedzią wydawnictwa Afera na ten rok. A ja już mogę wam z czystym sumieniem polecić „Nikdo není sám”. Książka, która boleśnie dotyka problemów współczesnej rodziny. Momentami miałam wrażenie, że czytam Houellbecqa w znacznie lżejszej wersji, ale jednak…

Fot. Dom Książki/Editress

Skoro się już zdobyłam na wyznania i zwierzenia, przyznam, że ciągnie mnie ku rzeczom starym i sprawdzonym. I dlatego, już od lutego, zaczynam ponowną lekturę „Nowego wspaniałego świata” Aldousa Huxleya. Wydaje się na czasie :). Do nadprodukcji książkowej podejdę z rozwagą i umiarem. Czego i Państwu życzę. Tymczasem wszystkie wymienione w tym tekście tytuły, “oznaczone” jako “przeczytane”, rekomenduję!


                                                                                                                                              Editress

Kolęda całoroczna

Opowieść wigilijna / Charles Dickens ; ilustracje Robert Ingpen ; przełożyła Magdalena Iwińska. Warszawa : Buchmann – Grupa Wydawnicza Foksal, cop. 2013. 191, [1] s. : il. kolor. ; 25 cm.

Kolęda ; Świerszcz za kominem / Karol Dickens ; tłumaczyła Krystyna Tarnowska. Warszawa : “Książka i  Wiedza”, 1968. 136 stron; 15 cm.

Książka, która doczekała się potężnej liczby wydań, a także wielokrotnie była adaptowana filmowo.  Z ciekawości przejrzałam katalogi biblioteczne i byłam zdumiona, w jak wielu wydawniczych wersjach można zaleźć ten tytuł. Właśnie – tytuł, najczęściej wymieniany jako „Opowieść wigilijna”, ale w starszych wydaniach często funkcjonuje jako „Kolęda prozą”, co jest zdecydowanie bliższe oryginałowi – „A Christmas Carol”. Charles Dickens stworzył nieśmiertelną opowieść i oby tak zostało. Odwiedzając przedświątecznie lokalne księgarnie, z przyjemnością odkrywałam w ich ofercie kolejne, nowe wydania „Opowieści wigilijnej” lub właśnie „Kolędy prozą”.

Przyznaję, że uwielbiam „Opowieść wigilijną” i z wielką przyjemnością sięgnęłam w okresie świątecznym po tę baśniową historię, która powstała z powodów zupełnie niebaśniowych. Charles Dickens, który już jako dziecko zetknął się z biedą, wyzyskiem, ciężkimi warunkami pracy w fabryce czernidła, przeniósł na karty swoich opowieści tę całą nędzę ludzką, szczególnie upominając się o sprawy dzieci. Tak też zrodziła się „Opowieść wigilijna”, w związku z rządowym raportem w sprawie wykorzystywania dzieci do pracy w kopalniach i fabrykach. Dickens postanowił zabrać głos, a w zasadzie uderzyć „obosiecznym młotem – w imieniu dzieci biedaków”.

Powieść ukazała się w 1843 roku i zrobiła furorę, co zachęciło autora do napisania jeszcze kilku innych opowiadań bożonarodzeniowych – „Świerszcz w kominie”, „Dzwony”, „Choinka” i wiele innych. Dla wiktoriańskiej rodziny były prawdziwą rozrywką przy domowym kominku, przy którym skupiało się rodzinne życie.

Dickens był bowiem znakomitym kronikarzem życia w wiktoriańskiej Anglii. W „Opowieści wigilijnej” znajdziemy całą obyczajowość tamtych czasów. Jak świętowano wśród bogatych i biednych. Co było dla nich wspólne, w czym objawiały się największe dysproporcje. Oczywiście jednak nie w tym tkwi moc tej historii, lecz w jej przesłaniu przepięknie i nietuzinkowo podanym.

Z niezmiennym dreszczem emocji towarzyszę Ebenezerowi Scrooge’owi w jego duchowych podróżach w przeszłe, teraźniejsze i przyszłe Boże Narodzenie, które cudownie go odmieniają. I mimo że znam tę fabułę, za każdym razem przeżywam tę opowieść  jak podczas pierwszej lektury. Daję się oczarować Dickensowi, pozwalając sobie na nowe odkrycia, bo zawsze znajdzie się jakiś przeoczony wcześniej detal, scenka, słowa, które zyskują nową moc. Wraz z upływem lat, zwraca się uwagę na zupełnie inne rzeczy…

Duch Marleya. Rysunek Johna Leecha
http://historical.ha.com/common/view_item.php?Sale_No=683&Lot_No=57424&type=&ic=, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=4586143

Dickens pokazuje również, że prawda o człowieku jest bardzo złożona i często nieuchwytna, gdy się nie wejdzie głębiej w jego biografię, historię, los. Bo i my, czytelnicy zmieniamy się wraz z głównym bohaterem, widząc go także w innym świetle. Nie wszystko okazuje się przecież tak oczywiste i prawdziwe jak na początku. Topniejemy jak złość i podłość Scrooge’a.  

„Opowieść wigilijna” przynosi ten szczególny rodzaj ulgi, gdy przedstawiana nam historia przynosi oczyszczenie, naprawę i duchową odmianę bohatera. Daje nadzieję i pomaga rozliczyć się nam – czytelnikom – z sobą i naszym otoczeniem. Wlewa w serce coś ciepłego i nieuchwytnego, o co trzeba bardzo dbać, aby nie zgasło zbyt szybko. Oby dało się to donieść do następnego Bożego Narodzenia, które, jak pokazuje Dickens, jest czasem absolutnie niezwykłym, budującym i  odmieniającym.

Powracając jeszcze do poszczególnych wydań „Opowieści wigilijnej”, należy zwrócić również uwagę na edycje ilustrowane. Pierwszym ilustratorem był John Leech, angielski ilustrator i karykaturzysta. Uważam, że znakomicie przysłużyły się fabule. Wśród wydań, które mam w swoich zbiorach, najbardziej lubię te z ilustracjami Roberta Ingpena, któremu doskonale udało się wydobyć emocje i nadprzyrodzoność tej opowieści.  

O tym, że „Opowieść wigilijna” ciągle żyje, przekonały mnie także wpisy w mediach społecznościowych, w których czytelnicy pokazali swoje kolekcjonerskie wydania tej powieści i to dzięki nim w zasadzie poczułam, że powinnam skreślić tych kilka słów, chyląc czoła przed Dickensem, jego talentowi i wrażliwości.  

Ps. Ponieważ powieść jest już w wolnej domenie, można w formie elektronicznej lub w formie audiobooka pobrać ją ze strony https://wolnelektury.pl/

Editress

Czytelniczy letni prowiant

Chyba nikomu nie umknęło, że nadeszło wreszcie lato, dla wybrańców wakacje :),  a dla „mniej wybranych” wizja urlopu. Może mi się zdaje, ale to chyba całkiem dobry czas dla książek. Papierowych, elektronicznych, audiobooków – forma nieważna. Można nadrabiać zaległości. Kiedyś to był również dobry czas dla przewodników turystycznych, szczególnie gdy ktoś samodzielnie planował wyjazdy. Podróżowanie z papierowym przewodnikiem może nie jest już dziś tak popularne. Tyle informacji jest w sieci. Czasem zdawkowe wskazówki wystarczają. Szkoda. We wszystkich przewodnikach, które mam na półkach są ślady każdej podróży – bilety, ulotki… Archiwizacja wspomnień.

Po lekturze tekstu Josefa Kroutvora w “Toposie (1-2 2023)” – O kawiarniach Pragi, mam w sobie jeszcze więcej pewności, że warto jednak zadać sobie trochę trudu. Wyszperać, wyszukać, odnaleźć w źródłach, po które rzadko się sięga. Wyjść nawet poza klasyczny przewodnik. Ten nostalgiczny esej o praskich kawiarniach, których już nie ma, zasiał we mnie myśl, żeby spróbować inaczej – patrzeć, zwiedzać, odkrywać. Może właśnie pójść trasą tego, czego już nie ma? A może śladami kogoś, kto rozpływa się już tylko w historii (w tym samym numerze “Toposu” Przemysław Dakowicz opisuje Pragę jako “miejsce postojów” Mozarta – może warto je zobaczyć)?

Albo odkryć miejsca pozornie dobrze znane w innym świetle. Dać sobie opowiedzieć miasto, zabytki z nowej perspektywy, nie “jak zwykle”? Tak, jak robi to Michał Rożek w “Nietypowym przewodniku po Krakowie”. Postawmy na nietypowość wrażeń, starannie dobierając książki, czasopisma i delektując się swoim wyborem.

Fot. Dom Książki/Editress

Bo latem czyta się inaczej. Lektura inaczej smakuje i inaczej odkłada się w pamięci. Chyba życzliwiej patrzę na “wakacyjne” fabuły, rzadko trafiam na kiepskie historie, a może jest to właśnie kwestia dobrego przygotowania czytelniczego prowiantu? Tak, na pewno warto dobrze się przygotować. Dobra powieść to podstawa. Musi być wśród urlopowych lektur. Tomasz Różycki i jego “Złodzieje żarówek” to znakomita kompania. Porzućcie nadzieję, wy, którzy wychodzicie na blokowy korytarz… w czasie późnej komuny. Cóż, dziś to podróż w czasie, ale jaka! Tomasz Różycki ma na to swój pomysł i doskonale go realizuje. Jest “straszno”, wesoło i nawet sentymentalnie. Bardzo chciałabym skreślić zdecydowanie więcej słów o tej powieści z kilku powodów. W tym prywatnych. Mam nadzieje, że w czasie urlopu się uda – urlopu, którego zmitologizowany czas, ma cechy gumy 🙂

Drugi skok w czasie polecam zrobić z Wacławem Holewińskim i jego powieścią “Cieniem będąc, cieniem zostałem”. Ta powieść również wymaga dłuższego tekstu. A w zasadzie jej bohater, Karol Jaroszyński i epoka, w której żył. Holewiński wydobywa z kart historii fenomenalną osobowość, Polaka, który odniósł oszałamiający sukces w czasach, które zadawać by się mogło, nic nie mają do zaoferowania. Zabory, I wojna światowa. “Karol Jaroszyński – postać, która fascynowała mnie od kilku lat. Najbogatszy Polak w historii. Ktoś przeliczył jego majątek i porównał z majątkiem obecnie najbogatszego. Ten ostatni ma ledwie dwadzieścia procent tego, co miał Jaroszyński. Wydaje się, że wszędzie na świecie, choćby tylko z racji bogactwa, byłoby o takim człowieku głośno. W Polsce prawie nikt go nie zna. Zapomniano? Dlaczego?” – pisze w posłowiu Holewiński. Cieszę się, że autor zadał sobie trud prześwietlenia życiorysu Jaroszyńskiego, aby przedstawić losy tej postaci w beletrystycznej formie. Pasjonująca opowieść. Świadomość, że czytamy o losach człowieka z krwi i kości, jeszcze bardziej dodaje rumieńców lekturze. Pierwszorzędnie odmalowany jest również historyczny sztafaż, który jest jednak czymś więcej, niż tylko tłem.

Fot. Dom Książki/Editress

I kolejny skok, żeby rozgrzać “little gray cells”, jak mawiał Hercules Poirot, którego śledztwa w nowych szatach okładkowych odświeża Wydawnictwo Dolnośląskie. W małych szarych komórkach mózgu spoczywa rozwiązanie każdej tajemnicy – mówi niezwykły Belg, który już na zawsze będzie dla mnie miał twarz Davida Sucheta. Cytaty z Poirota, zebrane z okazji 125. rocznicy urodzin Agathy Christie doskonale wygimnastykują mózg i wprawią w dobry nastrój. A to się przyda, aby zasiąść do kolejnej lektury. Debiut powieściowy Juliusza Machulskiego “Wisząca małpa”. Książka, która ma wszystko – detektywistyczne zawiłości, wątek szpiegowski, znakomicie naszkicowane historyczne tło (Polska, rok 1961), detale epoki, niezapomniane postacie, doskonałe dialogi i humor! Cały Juliusz Machulski. Nie zaskakuje, że spod pióra świetnego filmowca wychodzi pierwszorzędna fabuła. A okładka zaprojektowana przez córkę autora świetnie się wkomponowuje w lato z kryminałem.

Fot. Dom Książki/Editress

Bo chciałam dodać, że okładki mają znaczenie. “Samotny dom” zostawiłam sobie na wakacje właśnie z powodu okładki 🙂

Fot. Dom Książki/Editress

A i z lektur młodzieżowych również odłożyłam coś extra! Tym razem nie okładki decydują, choć też są zachęcające 🙂

Fot. Dom Książki/Editress

At last but not least! Czyli poza beletrystyką. Tak, tu również zapewniłam sobie dobry tytuł. “Trzy tłumaczki” Krzysztofa Umińskiego, książka nominowana do Górnośląskiej Nagrody Literackiej “Juliusz”. To trzy życiorysy kobiet, które “sprowadziły” do Polski klasykę francuską i anglosaską (Tolkien, Camus, Austen, Faulkner) – Joanna Guze, Maria Skibniewska i Anna Przedpełska-Trzeciakowska. Niezmiennie fascynując się procesem przekładu, przeczytam z przyjemnością. Tym razem w e-booku.

Fot. Dom Książki/Editress

Zatem, prowiant czytelniczy na wakacje jest. Życzę Państwu, aby lato było kapryśne tylko w lektury, kapryśne w pozytywnym sensie – nietypowe, zaskakujące, poszerzające horyzonty, urozmaicone. Ja postaram się, aby takie było. Wszystko skrupulatnie zapiszę w letnim notesiku. Potem może się nawet z Wami tym podzielę…

Fot. Dom Książki/Editress

Editress

Czekając na opowieść… czytam nadal :)

Czas zatrzymać się i powspominać „lekturowo”. Wertując listę przeczytanych książek, przesuwając placem po każdej pozycji, próbuję odzyskać, odświeżyć wrażenia. Bardzo mieszane. Zdarzyły się małe odkrycia i zachwyty, ale jednak czegoś brak. Jakiejś opowieści, która dobrze domknęłaby rok. „Literackie przejedzenie”? Wygórowane oczekiwania? Nie wiem. Jak czytam, u naszych czeskich sąsiadów krytyka również czeka na coś wielkiego, może na nowego Čapka… Jak jest u nas? Czy na coś czekamy? Na kogoś? Tak, ja czekam na opowieść. Bez fajerwerków, wydumanych eksperymentów, przekombinowanych postaci, fabuły napchanej topowymi, ale kompletnie nierozpoznanymi problemami, mało prawdziwymi, na siłę wtłaczanymi w fabułę, które mają popchnąć tekst marketingowo i nabić czytelnika w butelkę. Dlatego chyba z takim głodem opowieści usiadłam do „Lalki”. Potrzebne mi były te powroty. I to zdecydowanie najlepsze momenty czytelnicze mijającego roku. Opowieść pełna treści. Czy nam Polakom jest potrzebny nowy Prus? Z nowym rokiem życzyłabym sobie…

Fot. Dom Książki/Editress

Nie chcę brzmieć malkontencko. Jedynie z oczekiwaniami. Spoglądam w mój notatnik ze szkicami tekstów, a potem patrzę na stosy książek, które piętrzą się na biurku i wokół. Pracy i pomysłów nie zabraknie. Nowy rok przyniesie pewnie mnóstwo nowych tytułów, przez które trzeba będzie się przedzierać z nadzieją, że znajdzie się tę wyjątkową książkę. I na pewno coś się objawi.

W tym roku czekałam na „Unicestwianie” Michela Houellebecqa i z satysfakcją doczekałam się. Zagłębiałam się w literaturę estońską i z wielkim zainteresowaniem przeczytałam – rzecz już nienową – „Ojcu” Jaana Kaplinskiego czy “Listopadowe porzeczki” Andrusa Kivirähka, które były prawdziwym szaleństwem czytelniczym! Moje serce podbiła również literatura bułgarska – „Ballada o lutniku” Wiktora Paskowa, czy „Schron przeciwczasowy”  Grigorija Gospodinowa, którego wcześniej odkryłam przy lekturze „Fizyki smutku”.

Fot. Dom Książki/Editress

Było też rozrywkowo i na poziomie. Poirot rozruszał po wakacjach moje little gray cells. Agatha Christie i jej słynny detektyw w serii Wydawnictwa Dolnośląskiego nadal dostarczają prawdziwej przyjemności czytelniczej, szczególnie gdy z tyłu głowy wizualizuje się David Suchet, jako jedynie słuszny Hercules Poirot.

Fot. Dom Książki/Editress

Czytanie seriami również się sprawdziło – Lustrzanna, seria Z kolibrem….  – niezawodne i pewne. „Dziewczyna z konbini” Sayakaty Muraty, to prawdziwa perełka serii z Żurawiem. Klucz czytania seriami nadal serdecznie polecam!

Sporo z czytanych przeze mnie tytułów miało formę e-booka, ale i audiobooki zagościły w tym roku. „Przedpiekle sławy. Rzecz o Chopinie” Piotra Witta, przeplatane utworami kompozytora, było ucztą dla ucha na wielu poziomach. Podobne jak „Kroniki paryskie” również Piotra Witta. Obiecuję sobie, że w przyszłym roku częściej sięgnę po audiobooki. Jedno z postanowień 🙂

Fot. Dom Książki/Editress

A tymczasem rok 2022 był również czasem sentymentów. Dużą przyjemność sprawił mi reportaż „Od Katowic idzie słońce” Anny Malinowskiej. Mogłam powrócić do dawanych miejsc i dowiedzieć się o nich wielu znaczących szczegółów.
W ramach nadrabianych zaległości sięgnęłam wreszcie po „Anomalię” Hervégo Le Tellier. Jak pisze w posłowiu Marek Bieńczyk, powieść-zabawa w pastisz oulipiańskiej poetyki. Znakomita!

Nie śledziłam w tym roku zbyt intensywnie nagród literackich, tropiłam sama, raz pociągnięta niespodziewaną lekturą. Choć bywało, że dobrze zapowiadająca się książka rozczarowała tak mocno, że trudno było dobrnąć do ostatnich stron. Zdecydowanie mniej zawodu dotknęło mnie w literaturze dla dzieci i młodzieży. Tu nasi autorzy mocno trzymają fason. Żeby i tu dobrze zamknąć rok, lektura „Pięciu choinek, w tym jednej kradzionej” Barbary Kosmowskiej jest absolutną koniecznością. Autorka – klasyk nigdy nie zawodzi. Dla tych, który lubią, gdy język traktuje się z szacunkiem i świadomością jego możliwości – pisarka pierwszorzędna – od lat. Nie tylko dla dzieci – przecież! Te pięć choinek i bez tej kradzionej, otulają jak ciepły kocyk.

 „Nowy rok bieży…”, nie spodziewam się nudy, wiem, że kilka bardzo interesujących książek ukaże się w 2023 roku, przy niektórych miałam przyjemność maczać palce, jako redaktor na służbie 🙂 . Czekam na niespodzianki i na tę wyjątkową fabułę, licząc, że nie jestem w oczekiwaniach sama. Piętrzą się również książki “czeskie”, jako nowe wyzwanie zawodowe. “Czechy. To nevymyslíš” Aleksandra Kaczorowskiego – napoczęte, przechodzą na 2023 rok 🙂

Fot. Dom Książki/Editress

W ostatnich miesiącach tego roku zdarzyło mi się snuć rozmowy o polskim nieczytaniu. O nieczytających studentach na studiach filologicznych, o tym, jak to czytanie rozruszać. Niezmiennie twierdzę, że miłość do książek wynosi się z domu. Czasem jest zwyczajnie za późno. Chyba że zagramy nowymi argumentami – z pomocą przyszedł dr Tomasz Rożek – który w najnowszym podkaście mówi: „gdyby ludzie wiedzieli, jak bardzo czytanie książek zmienia nasze mózgi, zmienia w jak najlepszym tego słowa znaczeniu, statystycznego Polaka nie dałoby się oderwać od książek” https://youtu.be/gTUmod-Kkx0

Przekonamy się? Wszystkie wymienione w tym tekście tytuły serdecznie i z pełną odpowiedzialnością polecam, niektóre mają swoje recenzje na blogu. Można od nich zacząć. I tak poza tym – dobrych książek w nowym roku!

Editress

KSIĄŻKOWY DZIEŃ DZIECKA

Kochane dzieci małe i duże – czasem całkiem dorosłe 🙂 Życzę Wam choć jednej książki, która pomoże Wam żyć! Jeśli jeszcze nie znaleźliście – szukajcie!!!

Każdy coś tam pewnie ma na pechowe puste dni
Jakieś hobby, płytę, psa, stary list
Każdy chowa na ten czas, coś co mu pozwoli żyć…..

(fragment tekstu Andrzeja Mogielnickiego “Pięć minut łez” – piosenka w wykonaniu Haliny Żytkowiak)

Rys. Veroikon/Vi

Czytanie na trawie, czyli majówka z książką!

Jeśli majówka ma być udana, należy koniecznie znaleźć dobrą lekturę. Na czytanie każda chwila jest dobra – a maj wprost doskonały – “gdy wszystko kwitnie i eksploduje w nas” (jak śpiewa zespół T.LOVE :), w piosence może niezbyt optymistycznej, ale pełnej wolności 🙂 ).

A miejsce? Również każde jest dobre, ale tym razem polecam na trawie 😉 Co warto zabrać na majowe czytanie?

Moje typy w kilku zdaniach, dla rozsmakowania:

“Spacerujący z książkami”/Carsten Henn wyd. Marginesy

Dla wszystkich, którzy kochają książki o książkach. Dla tych, którzy kochają księgarnie, starannie opakowane książki dla klienta – na wynos…. Cudowna książkowa atmosfera, nietuzinkowe postacie. Książki, które łączą i zmieniają życie, jeśli tylko trafią we właściwe ręce. To, co czytamy, wiele mówi o nas samych, choć czasem może się okazać, że są obok nas książki, które mogłyby lepiej pokierować naszym życiem, ale o tym nie wiemy. Życie pełne jest nieoczywistości. Może się też zdarzyć księgarz, który książek nie lubi – koszmar! Główny bohater, jednak, jest kwintesencją księgarza i zaprasza na wspaniały spacer z miłą przyjaciółką w żółtym płaszczyku. Będzie wzruszająco i mądrze.

Fot. Dom Książki/Editress

Ślepa kuchnia. Jedzenie i ideologia w PRL/ Monika Milewska wyd. PIW

Wyjątkowa podróż w czasy PRL. Wielka praca autorki, która wieloaspektowo ujęła temat jedzenia i towarzyszącej mu ideologii, która zatruwała w zasadzie wszystko. Codzienność w słusznie minionym systemie przeraża i bawi, bo i humorystycznych wątków nie zabraknie – jakoś trzeba było radzić sobie z permanentnymi brakami. Kartki, spekulacja i mnóstwo innych zagadnień, które lewo mieszczą się w “ślepej kuchni”. Potężna monografia, którą czyta się z wypiekami. Znakomicie napisana, erudycyjna wyprawa w epokę (na szczęście!!), która staje się coraz odleglejsza, ale wciąż wymaga omówień.

Sekretne życie Grety O./ Cary Fagan wyd. Wydawnictwo Literackie

Od pierwszych zdań uderza wyjątkowy język, płynny, delikatny, precyzyjny wciągający bez reszty. Postacie, które szukają równowagi i możliwości odbudowania siebie po dramatycznych historiach, które rzutują na codzienne życie. Tajemnice, sekrety i piękne ręcznie robione pocztówki, które mają swoje przesłane, a znaleźć je można w zupełnie nieoczekiwanych miejscach. Książka dla młodzieży, ale dorosły również może sięgnąć – bez rozczarowań.

Fot. Dom Książki/Edittess

Ukochane równanie profesora/Yōko Ogawa wyd. Tajfuny

Piękna opowieść o tym, jak się buduje relacje. Jak delikatna to materia, tkana z niepewnych nici. Misterne i wymagające odpowiedniego podejścia rozmowy i gesty. Spotkanie z drugim człowiekiem jest zawsze kształtujące i wymagające – czasem rezygnacji z samego siebie. Zawsze jednak zyskuje się coś nowego.
Delikatność i empatia, swego rodzaju prostota otacza bohaterów tej niesamowitej książki. Bywa pięknie i precyzyjnie jak w matematycznych wzorach. Patrzenie na świat przez liczby może być bardzo pomocne w odkrywaniu innych i tajemnic wszechświata. A przecież każdy z nas to inny wszechświat.

cykl Lustrzanna/Christelle Dabos wyd. Entliczek

Cztery tomy o niesamowitych światach i losach niezwykłych postaci. Cykl dla młodzieży i dorosłych. Doskonała reprezentacja steampunku w literaturze. Każdy, kto lubi parę, maszyny i świat pełen magii będzie miał prawdziwą ucztę. Książki pełne niesamowitości, miłości, nienawiści i podstępów. Działają niesamowicie na wyobraźnię. Trudno dziś w literaturze o oryginalność – tutaj znajdzie się jej sporo.

Udanych literackich wypraw!

Editress

Kubuś Fatalista i jego maski

Fot. Dom Książki/Editress

Sztuka noszenia masek / Hubert Fryc. Wydanie I. – Pruszków : JanKa, 2021. – 206, [6] stron ; 21 cm.

Czy wszystko jest zapisane na wielkim zwoju i realizujemy cały ten plan? Determinizm, fatalizm, czy samospełniające się proroctwo? Diderot wraz z Kubusiem Fatalistą pochylali się nade mną w trakcie lektury „Sztuki noszenia masek”, autorstwa Huberta Fryca.
Powieść napisana z dużą sprawnością narracyjną, plastycznością, która skutecznie wizualizuje obrazy w głowie czytelnika.

Bohater z Miasta Chorych Dusz, z zapijaczonej rodziny, zanurzonej w depresji – może uwolnić się od tej kuli przytroczonej do nogi od dzieciństwa? Da się zaprzeczyć takiemu spadkowi? Można zetrzeć to naznaczenie? Czy Kainowe znamię wybite w sercu i kodzie genetycznym jest nieusuwalne?

Nie wiem, czy można przed takim spadkiem uciec, zamrozić go w sobie, nie korzystać z podłego rodzinnego „majątku”. Uciec w kompulsywne pisanie, twórczość – spowiedź, jak czyni to główny bohater?

A może bohater faktycznie wpadł w sidła samospełniającego się proroctwa? Czasem zjawiała się w trakcie lektury taka myśl. Pierwszoosobowy narrator zakłada maski, które wcale nie były mu pisane? A przede wszystkim jedną maskę, tę iście z greckiej tragedii.

Jest nad czym podyskutować, a zatem mamy do czynienia z dobrą prozą.

Editress

Świątecznie….

Niezmiennie uważam, że książka to najlepszy podarunek, nie tylko na święta. W tym roku wielu autorów sprawiła mi prawdziwe prezenty czytelnicze. Choć rozczarowań również nie brakowało, ale spuśćmy na to zasłonę milczenia. Szczególnie w święta 🙂

Mówmy o tym, co dobre. I dlatego zostawiam Państwu ostatnie “szybkie rekomendacje” w tym roku. Może przydadzą się w kolejnych wyborach czytelniczych.

Rys. Vi

Moje świąteczne rekomendacje nie mają specjalnego klucza. To urozmaicona lista, może nawet nietypowa. Wśród propozycji dla młodego czytelnika postanowiłam dowartościować komiks. W Domu Książki święci triumfy i robi „czytelniczą robotę”. Myślę, że może być świetnym prezentem pod choinkę. No i stawiam na naukę. W ramach praktycznych prezentów książkowych 😉Na liście dla dorosłych jest również szeroka paleta tytułów. Każdy sprawdzony.

Zatem…

Lista tytułów dziecięco-młodzieżowych (układ alfabetyczny):

1. Akademia Superbohaterów/Tomasz Rożek – książka + gra karciana. Niezwykły projekt Tomasza Rożka, który pokazuje plejadę polskich naukowców, którzy dokonali wielkich odkryć, ważnych dla świata – jak na superbohaterów przystało.

2. Aplikacja/ Paweł Beręsewicz (Wydawnictw Skrzat) – dynamicznie, zabawnie, tajemniczo…

3.Fistaszki/ Charles M. Schulz (Wydawnictwo Nasza Księgarnia) – kto nie zna Fisztaszków? Są tacy? Jeśli tak, to szansa na nadrobienie zaległości pierwszorzędna. Fistaszki zebrane. Kilka tomów, do wyboru.

4.Już, już!/Katarzyna Wasilkowska (Wydawnictwo Literatura) – książka petarda!

5.Król Myszy; Powietrzny Żeglarz/ Zuzanna Orlińska (Wydawnictwo Literatura) historia czasów napoleońskich opowiedziana BRAWUROWO! Doskonałe powieści, kandydatki do nagrody IBBY – nie bez powodu.

6.Pięć choinek/Barbara Kosmowska (Wydawnictwo Literatura) – świąteczne MUST HAVE! Gwarantowane ciepło na sercu i doskonałe wprowadzenie w świąteczną atmosferę!

7.Seria Horrendalna historia Polski/ HarperKids – zapewniam, bo sprawdziłam – historia może stać się pasją. Nietuzinkowe spojrzenie na historię, masa ciekawostek i dowcip, który pozwala wchłonąć wiedzę mimochodem. Praktyczny prezent na drugi semestr nauki 🙂

8.Seria Najwybitniejsi Naukowcy. Tom 3. Arystoteles. Głód wiedzy/Jordi Bayarri (Egmont )– bardzo ciekawa seria komików, przybliżająca sylwetki ważnych filozofów, naukowców.

9.Seria Świat Mitów. Tom 1. Dedal i Ikar, Tom 2 Antygona/ Clotilde Bruneau, Giuseppe Baiguera (Egmont)

10.Skok na Rembrandta/ Deron R. Hicks (Wydawnictwo Widnokrąg) – akcja, sztuka i detektywistyczne zagadki…. Mix wiedzy i rozrywki w jednym.

Fot. Dom Książki/Editress
Fot. Dom Książki/Editress

Lista tytułów dla dorosłych czytelników (układ alfabetyczny)

1.Amerykańska księżna. Z Nowego Jorku do Siedlisk/Virgilia Sapieha (Ośrodek KARTA)

2.Antoni Patek. Zegarmistrz królów/Beniamin Czapla (Wydawnictwo Iskry)

3.Dziewczyna z poczty/ Stefan Zweig (Officyna) (Nareszcie wznowiona!!!)

4.Ilustrowany słownik terminów literackich (Wydawnictwo słowo/obraz terytoria) – idealny prezent dla literaturoznawcy 🙂

5.Interwencje 2020/Michel Houellebecq (Wydawnictwo Literackie)

6.Jak się uczymy? Dlaczego mózgi uczą się lepiej niż komputery… jak dotąd/ Stanislas Dehaene (Copernicus Center Press)

7.Jeżeli t=0/Italo Calvino (Państwowy Instytut Wydawniczy)

8.Nieskończoność w papirusie/ Irene Vallejo (Post Factum)

9.Pomiędzy/ Paweł Radziszewski (Wydawnictwo SQN)

10.Prognoza pogody/ Wydawnictwo Czarne

11.Rowerem po II Rzeczypospolitej. Niezwykła podróż po kraju, którego już nie ma/ Bernard Newman (Wydawnictwo Znak)

12.Wąski pas lądu/ Christine Dwyer Hicker (Prószyński i S-ka)

Fot. Dom Książki/Editress

Editress

Na pożegnanie wakacji…

Koniec wakacji, koniec wakacyjnych lektur. Czas na te jesienno-zimowe. Każda pora roku jest idealna, aby zatopić się w lekturze. Zanim powieje jesienny wiatr i z zapowiedzi wydawniczych na półki wskoczą nowości, w ramach szybkich rekomendacji chciałam jeszcze spojrzeć na moje wakacyjne wybory czytelnicze i polecić Państwu wyjątkową piątkę. Bardzo urozmaiconą. 🙂

Oto lista pięciu książek, które wybornie urozmaiciły, wzbogaciły, a nawet rozbawiły mnie podczas urlopowego przestoju (kolejność alfabetyczna):

  • Andreowia/Beata Chomątowska (Wielka Litera)
  • Ijasz/Tomasz Różycki (Wydawnictwo Literackie)
  • Praga magiczna/Angelo Maria Rippelino (Dowody na istnienie)
  • Zaburzony umysł/ Eric R. Kandel (Copernicus Center Press)

Nie zapomniałam również zajrzeć w nowości literatury dziecięcej. Tu faworytem został Paweł Beręsewicz:

  • Czemu tata siedzi w garnku/Paweł Beręsewicz (Wydawnictwo Literatura)

Lektury bardzo różne, ale absolutnie przednie. Lubię robić sobie taki książkowy mix. Państwu również serdecznie polecam. Od września zapraszam do czytania nowych recenzji, wywiadów.

Dom Książki zaprasza!

Garść książkowych rekomendacji na czas wakacji

Ponieważ nie wszystko, co warte przeczytania zostało zrecenzowane na blogu w minionym już półroczu – zatem postanowiłam „zmontować” extra listę. Lista nie ma charakteru rankingu. Układ tytułów jest alfabetyczny, dlatego takie a nie inne miejsce zajmuje dana książka. 🙂

Proponuję książki dla dorosłych czytelników i dla dziecięco-młodzieżowych moli książkowych! To warto przeczytać! Może się okazać, że to doskonałe lektury na wakacje!!! Taką mam sugestię.

Zatem – And last but not least!!! 2 x 6 – dwa tytuły na jeden z minionych miesięcy. Dla dzieci, dla dorosłych 🙂 Nadrabiajcie 🙂

Książki dla dorosłych czytelników

  • Paradiso/Adam Szczuciński (Wydawnictwo Próby)
  • Pilchu. Na rogu Wiślnej i Hożej/Witold Bereś (Wydawnictwo Wielka Litera)
  • Po co czytać klasyków/Italo Calvino (tytuł z 2020 r.) Państwowy Instytut Wydawniczy (bogactwo wspaniałych tytułów Państwowego Instytutu Wydawniczego doczeka się omówienia na blogu!!!)
  • Praga. Czeskie ścieżki/ Mariusz Surosz (Wydawnictwo Czarne)
  • Wąski pas lądu/ Christine Dwyer Hickey (Wydawnictwo Prószyński i S-ka)
  • Zatyrani. Reportaż o najgorzej płatnych pracach/ James Bloodworth (Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Książki dla dzieci i młodzieży

  • Kilka niedużych historii/ Katarzyna Wasilkowska (Wydawnictwo Adamada)
  • Król Myszy/ Zuzanna Orlińska (Wydawnictwo Literatura)
  • Projekt Bitoven/Joanna Wachowiak (Wydawnictwo Literatura)
  • Tatry. Przewodnik dla dużych i małych/ Barbara Gawryluk, Skawiński Paweł, Pękalski Adam (Wydawnictwo Literackie)
  • Wszyscy jesteśmy kosmitami/ Krzysztof Kochański (Wydawnictwo Literatura)
  • Żelazny olbrzym/ Ted Hughes (Wydawnictwo Skład Papieru)

Miłego, wakacyjnego czytania!!!

Editress