Miesięczne archiwum: Sierpień 2020

Urok „Kolibra” i inne ważne odkrycia literackie… przy okazji

Poczciwi wiejscy ludzie / Flannery O’Connor ; tłum. Maria Skibniewska. Wyd.2.Warszawa : “Książka i Wiedza”, 1974. 122,[5] s. ; 18 cm. Seria: Koliber

Ocalisz życie, może swoje własne : opowiadania zebrane / Flannery O’Connor ; przełożyli Maria Skibniewska i Michał Kłobukowski ; [przedmowa Robert Giroux].Warszawa : W.A.B. – Grupa Wydawnicza Foksal, 2019. – 606, [2] strony ; 24 cm.

Fot. Dom Książki/Editress

Bardzo lubię serie wydawnicze. Pomagają mi porządkować literaturę, dając swego rodzaju gwarancję co do jakości tytułów, klasy autorów – choć zdarzają się rozczarowania. Jedną z moich ulubionych serii wydawniczych jest Koliber, stworzona przez wydawnictwo „Książka i Wiedza”. Jej początku można upatrywać w 1973 roku, gdy zaczęto numerować tomy i opracowano koncepcję graficzną. Seria w zasadzie prezentuje klasyków literatury, zawiera dobre i bardzo dobre tytuły, czasem można trafić na słabszy tekst. Koliber ma dla mnie „słoneczne oblicze”, bo właśnie w czasie letniej przerwy najbardziej lubię sięgać po „kolibrowe” formaty – poręczne, dobre na podróż i do plecaka. W serii jak już wspomniałam, w zasadzie sami klasycy – polscy i obcy. Nurty literackie i zjawiska. Czytelnik może uraczyć się angielskim stylem ruchu „Angry Young Man” – „Samotność długodystansowca” Alana Sillitoe, to już przecież absolutna klasyka. Warto sobie przypomnieć, jak to jest, gdy się żyje „z soboty na niedzielę”. Zaraz obok można zderzyć się z francuskim oświeceniem w osobie „Kubusia Fatalisty i jego pana” Denisa Didertota. Ubawić się po pachy z „Trzema panami w łódce nie licząc psa” Jerome’a K. Jerome’a. Wpaść w objęcia rosyjskiej klasyki: Tołstoj, Dostojewski, Czechow, Gogol. Pisarze amerykańskiego Południa również mają swoją silną reprezentację – William Faulkner, Flannery O’Connor, Erskine Caldwell. Wielka studnia literatury, która nie wysycha.

Fot. Dom Książki/Editress

Nim przejdę do mojego szczególnego zachwytu literackiego, zrobię szybką rekomendację.  Moje ulubione „kolibrowe” tytuły to: „Przechodzimur” Marcela Aymé, „Sonata Kreutzerowska” Tołstoja, „Opowieści małżeńskie” Edith Wharton, „Hotel du Nord” Eugène’a Dabita, „Baby” Czechowa, a także tytuły wyżej wymienione i jeszcze kilka innych, ale już porzucam tę wyliczankę. Naprawdę seria dostarcza prawdziwych literackich perełek i potrafi  zachwycić… Drogi czytelniku, poszukaj swoich faworytów. W bibliotekach seria jest nadal obecna.

Myśląc o tym, aby napisać tekst o Kolibrze, powracała do mnie najmocniej już wspomniana Flannery O’Connor, która stała się moim największym odkryciem w całej serii. „Poczciwi wiejscy ludzie”, to zbiór raptem trzech opowiadań. Maleńki tomik, a jaka siła rażenia!  

Te trzy opowiadania zwyczajnie wbiły mnie w ziemię. Autorka, która żyła krótko (1925-1964), i w sporym dystansie czasowym – przemówiła do mnie z całą mocą. Czytałam owy tomik w autobusie, i gdy wysiadałam, wrażenie lektury było tak silne, że zahipnotyzowana wracam do domu. To jest potęga literatury! O’Connor jest wpisana w nurt twórczości amerykańskiego Południa (Południowego Gotyku). Wyrachowana przemoc, wykluczenie, konflikty, bezsensowne okrucieństwo mocno zanurzone w bolesną groteskę, to charakterystyczne punkty twórczości autorki. Opowieść o ciemnej stronie ludzkiej natury, skrajnych emocjach, które odbierają rozum, o zderzeniu dobra ze złem – ma nieprzemijającą siłę. Opowiadania O’Connor są absolutnie mistrzowskie. Oczywistość, z jaką autorka pisze o sprawach pełnych dramatyzmu, buduje niezwykłe napięcie. Pozornie zwykła sytuacja może stać się zalążkiem czegoś, co doprowadzi do rozpadu ludzkiej duszy, a czasem i ciała. Niewinna pelargonia, niewinny widok na las… W niezwykłym dramacie autorka potrafiła umieścić groteskę, która rozbija wnętrze czytelnika i wprawia w osłupienie. Opowiadania skonstruowane na niesamowitych i skrajnych emocjach zalęgną się w głowie na długo. „Trudno o dobrego człowieka” – to tekst, który nigdy mnie nie opuści. Nie chcę czytelnikom zdradzać fabuł, raczej rozpalić ciekawość.

Wydawnictwo W.A.B. w 2019 roku zrobiło wielki ukłon w stronę Flannery O’Connor i  wydało opowiadania, zebrane pod wspólnym tytułem „Ocalisz życie, może swoje własne”. W zbiorze są również te trzy „kolibrowe” opowiadania. Cennym wprowadzeniem w twórczość pisarki jest przedmowa Roberta Giroux.

Trzydzieści jeden tekstów, które udowadniają, że literatura potrafi być żywa, emocjonująca, poruszająca mimo upływu lat. Posiada potężną siłę i obnaża prawdy o ludzkiej naturze. Flannery O’Connor jest wspaniałą przedstawicielką krótkiej formy. Wielce utalentowaną pisarką, która potrafiła stworzyć poruszające fabuły, ukazując jej własne „tu i teraz”, jak i przeprowadzała uniwersalną wiwisekcję w zakamarkach ludzkiej duszy. Doprawdy, jest nad czym myśleć po lekturze tych opowiadań. Ciekawe, ile doskonałych fabuł pisarka dostarczyłaby czytelnikom, gdyby nie przedwczesna śmierć…

Twórczość Flannery O’Connor jest jak bezchmurne, słoneczne niebo, na które nagle nadpływa ciemna, burzowa chmura. Porzućcie złudzenia, że dzień się dobrze skończy.

                                                                                                                      Editress

Tłumacz w naszych głowach

W głowie tłumaczy / scenariusz: Tomasz Pindel ; rysunki Daniel Chmielewski, Berenika Kołomycka, Robert Sienicki, Jacek Świdziński, Fanny Vaucher.Gdańsk : Instytut Kultury Miejskiej ; Warszawa : współwydawca: Wydawnictwo Kultura Gniewu, 2019. – [48] stron : ilustracje ; 30 cm.

Fot. Dom Książki/Editress

Rzecz wielce niszowa, zdecydowanie oryginalna, zatem trzeba uważnie na nią spojrzeć. Komiks o tłumaczach – „W głowie tłumaczy” – scenariusz Tomasz Pindel. Nie jestem znawcą komiksów, natomiast przekład jest mocno obecny w polu moich zainteresowań. Z pasją czytałam wywiady z tłumaczami „Przejęzyczenie. Rozmowy o przekładzie”[1] przeprowadzone przez Zofię Zaleską. A publikacje Jerzego Jarniewicza o przekładzie to lektury obowiązkowe, np.: „Gościnność słowa. Szkice o przekładzie literackim[2]. Obserwowałam z daleka festiwal „Odnalezione w tłumaczeniu”, z przyjemnością oglądam cykle Instytutu Książki: „Wytłumaczenia”, „Nasi tłumacze”, „Słowo od tłumacza”. Półeczka z książkami pod hasłem “przekładoznawstwo” być może nie aż tak obszerna, ale w mojej biblioteczce jest i bardzo często ją odwiedzam.

Ogromnie szanuję pracę translatorską, myślę, że wspomniane lektury i materiały filmowe dość solidnie uchyliły mi drzwi do świata tłumaczy. Trudna i mocno niedoceniana praca. Choć od kilku lat można obserwować pozytywne zmiany. Wywołany już Instytut Książki zrobił sporo, aby poprawić kondycję tłumacza i nobilitować przekład literacki. Przykładem jest między innymi nagroda Transatlantyk, którą zdobyło wielu wybitnych tłumaczy, przekładających literaturę polską.

Myślę jednak, że do świadomości czytelnika sięgającego po przekład jeszcze niewiele dociera. Mało kto zwraca uwagę na to, kto książkę tłumaczył. O krytyce przekładu w ogóle nie możemy mówić. To już sprawa fachowców – takich jak w redakcji pisma „Literatura na Świecie” (warto zauważyć, że LnŚ ma nową stronę internetową!).
O pismach patronackich napiszę… osobno.

Wracając do sedna. Komiks „W głowach tłumaczy” to kapitalne wejście w zagadnienia przekładu. Lapidarne i konkretne. Z pomysłem, z dowcipem, myślę, że ciekawiej się nie da. Czytelnik, który nigdy nie zaprzątał sobie głowy tym, kto przetłumaczył mu książkę, ma wyjątkową szansę zajrzeć przez ramię lub w głowę tłumacza, który dwoi się i troi, aby praktycznie napisać od nowa – już napisaną książkę. Sztuka nie lada.    

Tak właśnie jest. Tłumacz funkcjonuje w tłumaczonym dziele. Pisze je od nowa. Musi przefiltrować tekst przez swoją kulturę, system wartości i język, który może stawiać mnóstwo ograniczeń, a jednocześnie zachować specyfikę tekstu oryginalnego. Szczególnie tłumacz literatury pięknej staje się tak naprawdę drugim autorem przekładanego tekstu. Tłumacz oswaja inne kultury. To bardzo ważny aspekt translacji, aby obcość tekstu w różnych opcjach przenieść i oswoić, zmieniać percepcję, odbiór czytelnika. Zachowując odmienność „nie sprowadza się autora do domu” lecz „wysyła czytelnika za granicę”, jak mówi Lawrence Venuti, amerykański teoretyk przekładu.

Komiks „W głowie tłumaczy” to zbiorowa praca ilustratorów, którzy pokazują różne aspekty zawodu tłumacza, od spraw prozaicznych – jak problemy zatrudnienia, umów i finansów, po czysto warsztatowe. Część pokazująca proces twórczy: „tłumacz w akcji” – jest “zabawnie” pouczająca. Padają w niej słowa klucze: język oryginału, język docelowy, adekwatność, kompensacja. Prawdziwa gimnastyka dla szarych komórek. Co zrobić, aby nie kalkować tekstu, oddać co trzeba i nadać literacki kształt? „Przekłady są jak kobiety, albo piękne, albo wierne” – wspomina tę formułę tłumaczka Małgorzata Łukasiewicz w książce „Pięć razy o przekładzie”[3]. Co zrobić, aby były i piękne, i wierne?

Tłumacz to zawód bardzo elitarny. Wymaga nie tylko znajomości języka, ale również wielu różnych zagadnień, dziedzin wiedzy. Tłumacz musi być erudytą! W przeciwieństwie do bezosobowych, komputerowych translatorów. Praca tłumacza to twórczość!

Tomasz Pindel (uznany tłumacz), opracowując scenariusz postarał się również zarysować genezę tłumaczenia i proces narodzin zawodu, który ma tak wiele form: przekład literacki, specjalistyczny, symultaniczny. O tym również jest ten komiks, o wielości przekładu. Czemu ludzie uprawiają ten trudny i kiepsko opłacany zawód? Na to także jest kilka odpowiedzi, bo jest wiele motywacji: altruistyczna, literacka, pragmatyczna, intelektualna (moja ulubiona).  

Warto na koniec wspomnieć jeszcze o miłym ukłonie w stronę redaktorów, towarzyszących tłumaczom. Współpraca układa się różnie, wszyscy jednak grają do jednej bramki. Autor scenariusza zauważa (z przymrużeniem oka), że „to właśnie redaktorzy są na samym dole łańcucha wydawniczej hierarchii”. Cóż, jedziemy chyba na wspólnym wózku i tym bardziej powinniśmy się wspierać. Czytelnicy – kochajcie tłumaczy i … redaktorów 😉 To wszystko dla Was!

Editress


[1] Przejęzyczenie : rozmowy o przekładzie / Zofia Zaleska. Wołowiec : Wydawnictwo Czarne, 2015. – 371, [2] s. ; 22 cm.

[2] Gościnność słowa : szkice o przekładzie literackim / Jerzy Jarniewicz. Kraków : Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 2012. – 284 s. ; 20 cm.

[3] Tłumaczka podaje, że autorem tej opinii jest prawdopodobnie Gilles Ménage (1613-1692), choć dziś przypisywana jest wielu innym autorom: Małgorzata Łukasiewicz, Pięć razy o przekładzie. Kraków-Gdańsk, 2017, s.37