Archiwum kategorii: Recenzje

Kto gra pierwsze skrzypce?

Magiczne skrzypce / Izabella Klebańska ; ilustracje Monika Pollak. Łódź : Wydawnictwo Literatura, 2020. – 252 strony : ilustracje, 22 cm. (To Lubię)

Fot. Dom Książki/Editress

Budująca, pogodna i zarazem mądra powieść pojawiła się w sezonie letnim wśród propozycji dla dzieci (+9), w ramach serii To Lubię Wydawnictwa Literatura. Świetna propozycja z katalogu „ambitna i pociągająca lektura”. Bardzo sensowny wybór czytelniczy na wakacje.
Magiczne skrzypce Izabelle Klebańskiej pociągają już samą okładką, bardzo estetyczną i doskonale korespondującą z treścią. A to naprawdę ważne. (A propos, myślę, że okładki staną się tematem felietonu w Domu Książki 🙂 ).

Dwie postacie złączone w „skrzypcowym kształcie” trafnie i jednoczenie intrygująco uchylają rąbka tajemnic fabularnych. Można już zdradzić, że muzyka jest ważnym bohaterem tej powieści. Autorka kładzie duży nacisk na walor edukacyjny tekstu. Powieść wypełnia muzyka klasyczna – opera, koncerty skrzypcowe, ale również gitarowe wykonania, które wzbogacają życie bohaterów o ważny element estetyczny, ale i duchowy. Niemal dosłownie! Dzięki temu postacie cechują się wyjątkową wrażliwością.

Pora przedstawić protagonistów. Rodzina Karskich – mama Martyna, skrzypaczka, dwaj synowie Jacek, Franek i tata – nieobecny. Przyjaciele, koledzy i koleżanki, dziadek i babcia – nie całkiem obecni… Tajemniczo? Więcej nie zdradzę. Nagła choroba mamy dramatycznie rozbija już wcześniej zaburzony spokój rodziny. Kolejny raz bohaterowie stają przed bardzo wymagającymi wyzwaniami losu.

Autorka dotyka wielu bardzo trudnych tematów i wychodzi z tego zadania obronną ręką. Spotkanie po latach z ojcem, który porzucił rodzinę, to prawdziwie traumatyczne doświadczenie. Szczególnie, gdy na braci spada lęk o mamę, która jest jedynym opiekunem, filarem całej rodziny. Można się poczuć bardzo niepewnie. Izabella Klebańska umiejętnie rozgrywa te napięcia i pozwala wyłuskać wszelkie dobro, które rodzi ta trudna sytuacja. Przebaczyć to nie zapomnieć. Raz nadszarpnięte zaufanie, poobijane zdradą, „ma prawo” do ostrożności.

Do fabuły wkracza siła nadprzyrodzona. Mogę zapewnić, że nudno nie będzie. Wartka akcja pozwala zgubić ciężką atmosferę, a wyjątkowe postacie wprowadzają zupełne nową jakość w życie Jacka Karskiego. Autorka dzięki nadzwyczajnym mocom, przygodzie, a nawet intrydze osiąga świetny efekt. Młodzi czytelnicy, mimo niełatwych wyzwań przed którymi stoją bohaterowie, zostaną „oczarowani” całym ciągiem niesamowitych zdarzeń i przygód.

Tekst ma w sobie potężną dawkę emocji i uczuć. Bohaterowie dowartościowani i dobrze „zaopatrzeni” w miłość pokazują całą jej moc. Duchowa strona życia jest w powieści silnie zaakcentowana. Prawdziwe więzy rodzinne trwają aż po grób… Wiele ważnych treści płynie z książki Izabelli Klebańskiej. To wartościowa książka, wyrywająca młodego czytelnika z „mieć”, na rzecz „być”. Być mocno, intensywnie i prawdziwie. Magiczne skrzypce to przede powieść o sile rodziny, bez prawdziwych uczuć nawet magiczny instrument niczego nie zmieni. Ważne, aby wszystko czynić z oddaniem.

Mówi się, że muzyka łagodzi obyczaje. Okazuje się, że może znacznie więcej. Powieść Izabelli Klebańskiej to muzyczno-literacka terapia, w której miłość gra pierwsze skrzypce.

Editress

Podróż pełna sentymentów

Ilustratorki, ilustratorzy : motylki z okładki i smoki bez wąsów / Barbara Gawryluk ; książkę zaprojektowała Anna Pol.Warszawa : Wydawnictwo Marginesy, 2019. – 413, [3] strony : faksymilia, fotografie, ilustracje ; 24 cm.

Tysiąc, a może milion razy powtarzałem zdanie klasyka, że wszystko, co najważniejsze w życiu człowieka piszącego zdarza się w dzieciństwie[1] – tak w swoich tekstach deklarował Jerzy Pilch.
Śmiało można sparafrazować słowa pisarza i powiedzieć, że wszystko, co najważniejsze w życiu człowieka czytającego również zdarza się w dzieciństwie. To moja prywatna, skrajnie subiektywna perspektywa i obserwacje. Dziecięce lektury ukształtowały moją miłość do literatury wszelakiej. Rozkochały w słowie pisanym i rozpoczęły wielką przygodę z książką – również zawodową. 

Tekst i obraz – zasadnicze składniki książki dla dzieci zostawiają ślady w pamięci i w wyobraźni na lata. Z całą mocą przekonała mnie o tym książka „Ilustratorki, ilustratorzy : motylki z okładki i smoki bez wąsów” Barbary Gawryluk, która stała się cudowną podróżą w czasie, pełną sentymentów, a nawet wzruszeń. 

Z wielką przyjemnością oddałam się lekturze rozmów z czołowymi polskimi ilustratorkami i ilustratorami, którzy kształtowali dziecięcą wyobraźnię dorosłych już dziś czytelników – nie tylko w Polsce! Niektórych mistrzów ilustracji  reprezentowała rodzina, gdyż nie ma już ich wśród nas. Ale została twórczość, niepowtarzalna, wyjątkowa, pełna charakteru.

Wspaniałe reprodukcje okładek, rysunków książkowych sprawiły, że po lekturze rzuciłam się do mojej biblioteczki z dzieciństwa w poszukiwaniu tytułów pokazanych w książce. Sprawdzałam, czy każdy z ilustratorów ma swoją reprezentację w postaci choćby jednej książeczki na mojej półce. Ma!   

Czytając rozmowy ze wspaniałymi artystami lub wspomnienia o nich,  nie opuszczały mnie takie pojęcia jak: staranność, misja, klasa, jakość, pasja. Wspaniała polska szkoła ilustracji. Wielką przyjemnością było zajrzeć przez ramię ilustratorkom/ilustratorom, poznać ich warsztat pracy, ulubione techniki, zobaczyć kształtujący się styl, zajrzeć do teczek wypełnionych znakomitymi pracami. Nie tylko ilustracjami książkowymi, ale także projektami pocztówek i znaczków. Uświadomić sobie problemy, z jakimi zmagali się w pracy i w życiu. Trudności drukarskie, cenzura…, a jednak stworzyli niezwykłą grupę artystów, świetnie radzących sobie w tych szarych czasach PRL-u. A przede wszystkim, co  uderza w lekturze najmocniej, to ich relacje pełne PRZYJAŹNI! Wartości, której dziś znacząco brakuje w wielu grupach zawodowych, została bowiem zamieniona na rywalizację…  

Tymczasem miło było zajrzeć do redakcji „Misia”, kultowego  pisemka dla dzieci,  pod wodzą Zbigniewa Rychlickiego, który potrafił stworzyć wspaniałe miejsce pracy wielu wybitnych ilustratorów. Poznać pierwsze kroki Józefa Wilkonia, Bohdana Butenki. Dowiedzieć się, jak powstała kultowa okładka do serii „Poczytaj mi mamo” autorstwa Krystyny Michałowskiej. Poznać wpływy Jana Marcina Szancera na kształtowanie stylu młodych ilustratorów. Plejada wspaniałych nazwisk otwiera sentymentalną podróż w czasy dziecięcych lektur. Zdecydowanie warto dać się porwać. Niektóre prace mają drugie życie, wznowione rozbudzają wyobraźnię kolejnego pokolenia. Seria Poczytaj mi mamo – Naszej Księgarni, czy seria Mistrzowie Ilustracji Wydawnictwa Dwie siostry zyskują kolejnych wielbicieli dobrej ilustracji.

Barbara Gawryluk wykonała świetną pracę, która jest prawdziwym pokłonem dla wybitnych ilustratorów. Jako miłośniczka dobrej lektury uznałam,  że to najlepsza książka na inaugurację literackiego bloga.


[1] Jerzy Pilch, Narty Ojca Świętego, Warszawa 2004, s. 6