Breviarium kanonu kultury : dobro w sztuce życia Europy łacińskiej : honeste vivere / wybrał & opracował Paweł Milcarek. Dębogóra : Wydawnictwo Dębogóra, 2024. – 1397, [2] strony ; 24 cm.
Breviarium kanonu kultury : prawda w tradycji intelektualnej Europy łacińskiej : sapientia / wybrał & opracował Paweł Milcarek. Dębogóra : Wydawnictwo Dębogóra, 2024. – 1379, [1] strona ; 24 cm.
Fot. Dom Książki/Editress
W zeszłym roku, mniej więcej o tej samej porze, moją świąteczną polecajką było Breviarium Kanonu Kultury, tom pierwszy – Decorum. Literatura klasyczna Europy łacińskiej na każdy dzień. Muszę przyznać, że bardzo umiliła mi głównie wieczory w tym mijającym (już prawie) roku. Nie chcą tracić przyjemności codziennego czytania rzeczy wartościowych, z radością będę sięgała do kolejnych tomów, czyli Breviarium Kanonu Kultury. Honeste vivere (tom drugi) i Breviarium Kanonu Kultury. Sapientia (tom trzeci). Tym razem będzie to podróż po moralności i tradycji intelektualnej Europy. Już się cieszę na tę lekturę, tym bardziej, że szczególnie dziś powrót do korzeni europejskich w tych zakresach, wydaje się nader potrzebny.
„Honeste vivere” – „Żyć godnie, szlachetnie, uczciwie” – czyż nie brzmi to, jak prawdziwe zaproszenie do wspaniałego życia, które czynią nam wielcy filozofowie, teolodzy i moraliści? Każdego dnia sącząc nam dobre wskazówki, rady, napomnienia? Fundamenty molarności, sprawiedliwości i szczęścia stoją przed nami w prozatorskiej refleksji największych umysłów Europy, o których nie wolno nam zapomnieć. Platon, Arystoteles, święty Augustyn w czasie duchowego zamętu mogą okazać się bezcenni. Autorzy tego tomu zadbali o komfort czytelnika i zaopatrzyli każdy fragment wstępem i wskazówkami interpretacyjnymi. Można śmiało wkroczyć w myśl starożytnych i średniowiecznych myślicieli Europy i dokonać głębszych refleksji nad tym, co w nas i wokół nas. Dla pełnej harmonii życia.
W trzecim tomie znajdziemy to, co nazywamy tradycją intelektualną Europy, by sięgnąć po prawdę o Bogu, człowieku i świecie. Prawdy, która jest nam niezbędna, by mieć dobry kompas w sobie. Tu również znajdziemy teksty największych umysłów, czyli Platona, Arystotelesa, Cycerona, Galena, Augustyna, Boecjusza, czy Tomasza z Akwinu.
Myślę, że lekturę zacznę jeszcze w tym roku, czas świąteczny doskonale wpływa na nowe otwarcia. A przyznaję, że doczekać się nie mogę, łakomie patrząc na te piękne także edytorsko tomy. Jak dobrze każdego dnia obcować z pięknem w czasach kultu brzydoty.
Z życzeniami radosnego świętowania Narodzenia Pańskiego i wszelkiego dobra w nowym roku, niezmienne polecam dobre książki, czasem także piękne.
Trzydziestego września obchodzimy Międzynarodowy Dzień Tłumacza. Lubię wznieść toast za tłumaczy, bo wyjątkowo cenię sobie ich pracę. Chętnie czytam książki o tłumaczach, przekładach, czy o samej teorii przekładu. Wśród wielu tego rodzaju lektur trafiłam na dość ciekawą opinię, którą mogłabym sprowadzić do wniosku, że nie ma prostych tekstów do przekładu. Gdy się tłumaczowi wydaje, że tekst jest prosty, znaczy to, że zwyczajnie nie zorientował się, gdzie ukryty jest podstęp, haczyk. A tych doprawdy może być wiele.
fot. Dom Książki/Editress
Buduję sobie od lat biblioteczkę fana przekładu i z wielkim zainteresowaniem przyglądam się „sposobom” na udaną translację. To chyba specyficzna pasja :). Z okazji święta tłumaczy, chciałabym wrzucić dziś kilka swoich przemyśleń, którymi podzieliłam się też z zaprzyjaźnionymi tłumaczami w kilku rozmowach. Oto one 🙂
Siła kultowych przekładów
Przekład potrafi głęboko funkcjonować w kulturze. Utrwalić się w świadomości czytelników. Przykładem może być „wyklęte” tłumaczenie „Przygód dobrego wojaka Szwejka podczas wojny światowej” Pawła Hullki-Laskowskiego, które w obronę bierze Aleksander Kaczorowski we wstępie do książki „Nim Szwejk poszedł na wojnę”. Podobnie „Proces” Franza Kafki i słynne pierwsze zdanie „Ktoś musiał zrobić doniesienie na Józefa K., bo mimo że nic złego nie popełnił, został pewnego ranka po prostu aresztowany.”, w tłumaczeniu Brunona Schulza lub jak się mówi coraz częściej jego narzeczonej Józefiny Szelińskiej. Tymczasem w 2008 roku Jakub Ekier przychodzi z nowym tłumaczeniem tego klasycznego już dzieła, które się zaczyna inaczej: „Ktoś musiał fałszywie oskarżyć Józefa K., bo przecież on nic złego nie zrobił, a został pewnego ranka pozbawiony wolności”. „Fałszywie oskarżyć”, a nie „zrobić doniesienie”. W „doniesieniu” może być przecież jakaś prawda, w „fałszywym oskarżeniu” nie ma już żadnych wątpliwości, że bohater jest niewinny. To robi jednak sporą różnicę w odbiorze tego utworu. Widać zatem jak na dłoni, jak ważny jest dobry przekład dla zrozumienia pełnego sensu tekstu. Często jednak siła kultowego przekładu utrzymuje go w dominującej mocy.
fot. Dom Książki/Editress
Tłumacz i odpowiedzialność…
W recenzowanej na blogu książce Krzysztofa Umińskiego „Trzy tłumaczki” autor przywołuje spór, jaki rozgorzał pomiędzy Jerzym Jarniewiczem a Rafałem Lisowskim w kwestii odpowiedzialności tłumacza za to jak tłumaczy i co tłumaczy. Jerzy Jarniewicz w tekście „Syzyf zwycięzca” w Dwudtygodniku.com, stwierdza, że tłumacz taką odpowiedzialność ma. Rafał Lisowski stwierdził natomiast, że niewielu tłumaczy ma realny wpływ na to, co się przekłada, a “żyć z czegoś trzeba”. Sam Umiński podsumowuje to tak: „Przyznaję, bliższy jest mi maksymalizm Jarniewicza. Uważam, że tłumaczyć warto wtedy, kiedy się książkę uważa za cenną, inaczej człowiek świadomie uczestniczy w zaśmiecaniu świata. A przecież sam więcej niż raz sprzeniewierzyłem się tej zasadzie (m.in. próbując zarobić na pisanie tej książki) i wiem, że czasem trudno uniknąć tłumaczenia książek głupich i złych. Zwłaszcza gdy ktoś żyje wyłącznie z przekładu. Lub jest debiutantem. Lub samotnie wychowuje dziecko”.
Fot. Dom Książki/Editress
Motywacje
Czemu ludzie uprawiają ten trudny i średnio opłacany zawód? W świetnym komiksie o tłumaczach i tłumaczeniu „W głowie tłumaczy” (scenariusz Tomasz Pindel) również omawianym na blogu znalazłam taki zestaw motywacji: altruistyczne, literackie, pragmatyczne, intelektualne. Życzę wszystkim tłumaczom, aby wszystkie motywacje zostały spełnione i nagrodzone finansowo 🙂
Mroczniejszy odcień magii / V. E. Schwab ; przełożyła Ewa Wojtczak. – Wydanie I.Poznań : Zysk i S-ka Wydawnictwo, copyright 2016. – 405, [2] strony ; 21 cm.
Masz się łasić : mobbing w Polsce / Katarzyna Bednarczykówna. – Wydanie I.Wołowiec : Wydawnictwo Czarne, 2024. – 242, [5] stron ; 23 cm. (Reportaż)
Do majówkowego kosza piknikowego warto wrzucić kilka książek. Przejrzałam „stosik wstydu”, który piętrzy się z każdym miesiącem coraz bardziej ku sufitowi i wybrałam następująco:
Marek Krajewski i jego „Ostatni pisarz”. Wrocławski autor kryminałów retro w zupełnie nowej odsłonie. „Futurystyczna powieść kryminalna” – jak rekomenduje wydawca wydaje się ciekawą propozycją na majówkę. Tytuł nurtuje, a skok do Wrocławia z 2079 roku – pociąga. Zobaczymy, czy „Ostatni pisarz” będzie dobrym wyborem 🙂 Robię sobie spore nadzieje 🙂
Fot. Dom Książki/Editress
Książka czeskiego autora, która sporo przeleżała, ale się doczeka 🙂 Jiří Hájíček jest mi znany z powieści „Rybia krew”, która zrobiła dobrze zapisała się w mojej pamięci, zatem mix polsko-czeski urozmaici początek maja.
Fot. Dom Książki/Editress
I propozycja myślę, że dobra dla młodzieży. Intrygująca magiczna, fantastyczna historia z równoległych Londynów, czyli Mroczniejszy odcień magii V. E. Schwab. Mówią niektórzy, że „nie ma takiego miasta jak Londyn, jest tylko Lądek Zdrój”, a tymczasem Londyn może być wielokrotny 🙂 i dużo może się w nim dziać.
Fot. Dom Książki/Editress
Na koniec propozycja reportażowa. Przewrotny wybór na majowe święto pracy. Trudno. Przyznaję, że do tego reportażu zabierałam się dość długo. Wiedziałam, że wywoła przykre obrazy, zdarzenia, słowa i ludzi. Obawiałam się, że w jakieś opowiedzianej przez autorkę historii, będę mogła przeglądać się jak w lustrze. I tak też było.
Fot. Dom Książki/Editress (screen z e-booka)
Mam wrażenie, że mobbing stał się jakąś częścią składową pracy w Polsce. Cechą wręcz dystynktywną. Znam zbyt wielu ludzi, którzy tego doświadczyli, a nawet nadal doświadczają, bo z różnych powodów nie mogą wyrwać się z tej machiny przemocy. Po lekturze „Masz się łasić. Mobbing w Polsce”Katarzyny Bednarczykówny, mając także na uwadze własne doświadczenia oraz znajomych, wniosek wysnuwam jeden. Ofiara mobbingu zawsze przegrywa. Zawsze. Nawet jeśli po latach uda się jej wygrać w sądzie, jest zazwyczaj ruiną psychiczną i fizyczną. Przez lata dochodzi do siebie i nie zawsze z sukcesem. Powiedzmy, że stara się panować nad sytuacją. Wieloletni mobbing w różnym wydaniu dokonuje nieodwracalnych szkód.
To nie tylko szef, dyrektor, kierownik. Ale także współpracownicy. Kiedy widzą, że mogą, również będą, mówiąc kolokwialnie – dojeżdżać. Często przemoc nie kończy się w momencie odejścia z pracy. Kto ma ochotę na lekturę zdecydowanie nie rozrywkową, polecam.
Breviarium kanonu kultury : literatura Europy łacińskiej : decorum / wybrał & opracował Paweł Milcarek. Warszawa : Ośrodek Rozwoju Edukacji, copyright 2022. – 1199, [1] strona ; 24 cm.
fot. Dom Książki/Editress
Wspaniała księga, wysmakowana edytorsko wpada w moje ręce w świątecznym czasie, dając mi zapowiedź tego, że w przyszłym roku codziennie będę obcowała z klasyczną literaturą piękną od Greków, przez Rzymian do autorów chrześcijańskich. Breviarium kanonu kultury opracowane przez Pawła Milcarka to odświeżający powrót do korzeni literackich Europy. Piękna podróż w klasyczne już teksty Homera, Wergiliusza, czy Seneki.
fot. Dom Książki/Editress
Nie brakuje też tekstów polskich, które nawiązują do klasyki. Czytelnik może w ten sposób ocenić, jak rozumie klasykę w polskim nawiązaniu. W tekstach od średniowiecza do Młodej Polski. Wybór zapowiada się niezwykle obiecująco.
fot. Dom Książki/Editress
Nawiązanie do klasycznego brewiarza zapewnia codzienną dawkę znakomitej literatury do kontemplacji. Uważam, że to niezwykle pomocne i wręcz zbawienne dla ducha w czasach, w których niepokój trawi nasze umysły i serca. Tym bardziej cieszy mnie, że Breviarium kanonu kultury trafiło w święta pod moją strzechę i zostanie przez cały rok.
Rekomenduję każdemu na nadchodzący rok! Oby był udany pod każdym względem. Także literackim!!
Zaczynamy odliczanie do świąt Bożego Narodzenia, czyli Adwent. I w absolutnie adwentowym nastroju z przyjemnością polecam wspaniały stos książek dla naszych milusińskich. Małych i trochę większych. Muszę przyznać, że końcówka roku obfitowała w świetne premiery, które będą doskonałymi prezentami pod choinką. I z tą właśnie myślą prezentuję tytuły, po które warto sięgnąć, kompletując świąteczne podarki. Adwent w tym roku jest stosunkowo krótki, zatem nie ma czasu na zastanawianie się. Przychodzę z pomocą w podjęciu świątecznych decyzji.
Na początek książki „ściśle świąteczne”, które zbudują ciepłą atmosferę i zapewnią miły nastrój. Katarzyna Wasilkowska i jej dwie propozycje „Wielki bieg gwiazdkowy” oraz „Kochany Panie Święty Mikołaju” znakomicie spełnią to zadanie. Są to opowieści, które pokazują, że święta Bożego Narodzenia i cała towarzysząca im otoczka, to niewyczerpany temat. Niebanalne, czarujące historie, które miło będzie przeczytać przy choince i zachwycić także się ilustracjami Magdy Brol – „Kochany Panie Święty Mikołaju” i Agnieszki Sozańskiej – „Wielki bieg gwiazdkowy”.
fot. Dom Książki/Editressfot. Dom Książki/Editress
To nie wszystko, co proponuje nam Katarzyna Wasilkowska. Nie mogę pominąć rodzącej się serii z rewelacyjnym detektywem Mieszkiem. Już drugi tom pojawił się jesienią i trzymam kciuki, aby kolejne pojawiały się w postępie geometrycznym :). Nietuzinkowe dochodzenia detektywistyczne przyjemnie napinają młode szare komórki – starsze również :), a zatem „Mieszko detektyw. Zagadka skradzionych kluczy” oraz „Mieszko detektyw. Kto buchnął kask?” polecam bez wahania, aby wrzucić do świątecznego koszyka sprawunków prezentowych. A ponieważ w ferworze zakupów warto załapać się na bonusy, jako wisienkę na pierniku rekomenduję „Było sobie królestwo”, które czytelnicy mogą pamiętać jako „Królestwo, jakich wiele”, jednak rozszerzone o nowe opowieści. Takie bonusy, to ja rozumiem i co tu dużo mówić – takich oczekuję! 🙂
fot. Dom Książki/Editressfot. Dom Książki/Editress
Przyznaję, że wielką radość spławiło mi pojawienie się nowej powieści Pawła Beręsewicza, a porwała mnie już sama okładka. „Dziewięć czerwonych iksów” to prawdziwa opowieść z dreszczykiem, jak „głosi” seria. Czytałam z emocjami i wypiekami (prawie świątecznymi). Cały czas zastanawiając się, jak autor rozwiąże ten detektywistyczny horror. Miałam swój pomysł, ale Autor okazał się bardziej sprawny niż ja, czemu nie należy się dziwić, w końcu Paweł Beręsewicz to gwarancja wysokiej jakość literackiej. I z całą pewnością odnalezienie tej powieści wśród prezentów świątecznych sprawi wiele przyjemności i zagwarantuje prawdziwy dreszcz emocji.
Fot. Dom Książki/Editress
I absolutnie świeżutkie „Ścinkowe opowieści… nie tylko na dobranoc” Barbary Kosmowskiej! Pełne cudownego ciepła opowieści dla młodszych czytelników, a także ich rodziców, którzy mogą po nie sięgać faktycznie – nie tylko na dobranoc. Myślę, że przy tych opowiadaniach trzeba spędzić czas z dzieckiem, szczególnie ten świąteczny, gdy można zwolnić i zatopić się tej w pogodnej i często wzruszającej lekturze. Pluszaki, które są głównymi bohaterami opowiadań, pomogą dzieciom w wielu trudnych sytuacjach. Przeprowadzą przez lęk, samotność, trudne zmiany w życiu. Dadzą miłość, przyjaźń i ukojenie. A piękne ilustracje Elżbiety Grozdew poruszą wyobraźnię.
fot. Dom Książki/Editress
A na koniec książki Barbary Kosmowskiej, o których już wspominałam, a jedną z nich nawet zaprezentowałam szerzej w ostatniej recenzji z października – czyli „Maraton uczuć”. Z wszystkich proponowanych dziś książek, ta „celuje” w zdecydowanie starszych czytelników, natomiast „Kawa u żyrafy” to propozycja dla młodszych. To mądra i pełna humoru opowieść z niejednym przesłaniem, z bardzo wdzięcznym wykorzystaniem bohaterów zwierzęcych. Wspaniale nawiązuje do najlepszych tradycji polskiej książki dla dzieci, gdzie zwierzęta „opowiadają” świat. Klimat Brzechwy, a może nawet coś z bajek Ignacego Krasickiego. Dużo przyjemności czytelniczej, ale także wizualnej. Ilustracje Kasi Cerazy idealne dopełniają fabułę.
fot. Dom Książki/Editressfot. Dom Książki/Editress
Mam nadzieję, że moje wybory będą inspirujące przy planowanych prezentach, nie tylko świątecznych. Rekomenduję z pewnością, że „będą Państwo zadowoleni” i nie ma tu cienia przesady (ani ironii!) 🙂
Sezon wakacyjny w pełni. Doskonały czas na nadrabianie zaległości w przyjemnych okolicznościach przyrody. Trudno, aby dźwigać że sobą pokaźną biblioteczkę. Wygodniej zabrać solidny zestaw e-booków. I tak w tym roku na helskim piasku towarzyszą mi książki: „Korowód” Jakuba Małeckiego, specjalnie zostawiony na wakacje. Trochę z obawą, bo ostatnie książki Małeckiego nie zachwyciły mnie. Liczę, że wreszcie dostanę lekturę na poziomie „Rdzy”.
Spoza nurtu powieściowego „Chłopki. Opowieść o naszych babkach” Joanny Kuciel-Frydryszak, książka dostrzeżona i solidnie już nagrodzona. Czas wreszcie przeczytać 🙂
Dom Książki/Editress
I coś z czeskich klimatów, czyli nominowana do najważniejszej czeskiej nagrody literackiej Magnesia Litera w kategorii powieść dla dzieci i młodzieży „Blbá Vendula” Noemi Cupalovej. Przyznaję, że już okładka zrobiła na mnie spore wrażenie, a tekst wraz z ilustracjami dopełnił doskonałej całości. Pod dziecięcym gniewem może kryć się wiele dorosłego zła, które sączy się do młodej duszy i głowy, by tam zostać i prowadzić do wielu emocjonalnych szkód. Nie wiem, czy książka doczeka się polskiego tłumaczenia. Myślę, że byłoby warto przedstawić ją polskiemu czytelnikowi. Ma bowiem mocny i wyraźny przekaz.
Dom Książki/Editress
Książki, które wpadają w ręce latem mają szczególny status. I długo zostają w pamięci. A te czytane podczas wakacyjnego wypoczynku wyjątkowo długo towarzyszą. Wpadam tu dziś tylko na chwilę z szybkimi rekomendacjami i uciekam do czytania! Więcej będzie zapewne od września!
Witajcie na wakacjach, najlepiej w Chudegnatach, do których zaprasza Katarzyna Wasilkowska. Nie ignorujcie tego zaproszenia, bo to znakomicie spędzony czas, nawet komary są do zniesienia wśród humoru i w towarzystwie ciotki Krychny, która jest „dorosłym na opak”. Na czym to polega? Sprawdźcie sami, nie zamierzam psuć nikomu lektury, przekonuję jednak, że „Wakacje w Chudegnatach” to strzał w dziesiątkę! Rekomenduję na bardzo dobry początek właśnie raczkujących wakacji. Piękna chwila 🙂 najlepiej ją celebrować w pierwszorzędnym towarzystwie. Na zachętę dorzucam jeszcze moje poobijane papierówki o obłędnym zapachu. Absolutnie doskonałe połączenie!
Fot. Dom Książki/Editress Dziękuję Autorce za czerwcowe odwiedziny i te piękne, osobiste zaproszenie na wakacje 🙂
Zabrałam wszystkie lektury, które chciałam polecić do swojego ogrodu, w którym upalnie, ale i aromatycznie, wspomniane papierówki robią swoje, plus lawenda. Ogrodowa altana będzie letnią czytelnią, a może i jesienną? Tu się znakomicie czyta. Życzę wszystkim Państwu cudownych miejsc do czytania przez całe lato i polecam kilka tytułów, aby zabrać w te miejsca.
fot. Dom Książki/Editressfot. Dom Książki/Editress
Zacznijmy od tego, co możecie poczytać przy stoliku, czyli „Przy stoliku w Czytelniku” Jarosława Molendy. Czar kawiarni literackiej, w której można było spotkać wielkie osobowości. Tęskno się robi na tę myśl. Książka pięknie wydana, bogata w fotografie, okładki, plakaty, oddaje ówczesny klimat. Samo jej przeglądanie sprawia przyjemność, a lektura pochłania bez reszty! Z myślą, że takich miejsc już nie ma, polecam zajrzeć do „Czytelnika” i przenieść się pomiędzy stoliki pasjonujących rozmów i wyjątkowej atmosfery: We wspomnieniach Marka Nowakowskiego lokal w Czytelniku „stanowił salon literacki ówczesnej Warszawy”. Poznawałem kolejnych wybitnych pisarzy, cierpiąc tortury onieśmielenia, niepewności. Czułem się jak człowiek z zabitej deskami prowincji. Ściskałem prawicę Tadeusza Konwickiego, Adolfa Rudnickiego, Kazimierza i Mariana Brandysów, Bohdana Czeczki.
Zapraszam zatem na ten literacki salon….
fot. Dom Książki/Editress
Nastrojona literacko, sięgam po tytuły z ulubionej serii. Książki o książkach. O jednej z nich pisałam już wcześniej. „Portable magic”Emmy Smith doczekała się tłumaczenia i mamy polską wersję. (Można zrobić plebiscyt, która okładka lepsza :)). Obie wersje trafiły do mnie w prezentowym trybie urodzinowym i z wdzięcznością kolejny raz polecam. Opowieści o książkowej fascynacji, ekscentryczności, a nawet szaleństwie pokazuje wyjątkową siłę tego papierowego przedmiotu, którego mocy poddało się wielu śmiertelników 🙂 Podobnie „Bibliofollia czyli szaleństwo czytania” Alberto Castoldiego. Książka erudycyjna, wciągająca w książkowe szaleństwo wielkich autorów jak Flaubert, Eco, Calvino, Borges, Canetti, Balzac czy Musil. Szaleństwo i magia, skupiona wokół książek to chyba najwłaściwsze połączenie. Każdy książkowy maniak to wie 🙂
fot. Dom Książki/Editressfot. Dom Książki/Editressfot. Dom Książki/Editress
Czas uciec w powieść. Może na Sycylię? To chyba dobra destynacja na lato. „Ucieczka Anny” to fabuła wspomnieniowa, nostalgiczna, wzruszająca od pierwszych zdań. Przyznaję, że sięgam po tę powieść, bo jak zawsze musi się pojawić wśród lektur powieść z serii z Żurawiem i okładką Małgorzaty Flis. Wybór okazał się przedni. Zaskakujące, że książka jest debiutem literackim. Mattia Corrente pisze o życiowych wyborach, które zawsze mają swoje konsekwencje, które nigdy nie „funkcjonują” w oderwaniu od innych. Wplątują bliskich w tę sieć decyzji, którzy często mogą nie rozumieć, w czym biorą udział i dlaczego tak. Dlaczego Anna ucieka po wielu latach małżeństwa? Jej mąż, Severin poszuka tej odpowiedzi, w mieszaninie uczuć, zdarzeń, scen. Tekst pociąga od pierwszych zdań, zasiewa emocje i skłania do natychmiastowego przyłączenia się i towarzyszenia bohaterowi.
A teraz może coś dla schłodzenia? Czeska pisarka Petra Soukpová potrafi zmrozić i nie owijać w bawełnę. Powieść „Pod śniegiem”, to kolejna „rozbiórka” rodziny na części pierwsze. Wspólna droga trzech sióstr do rodzinnego domu to świetna okazja do wybuchu emocji. Specjalistka od krojenia rodziny – jak piszą o autorce, kroi przy pomocy kilku bohaterów rodzinne relacje. Każdy ma swój kawałek. „Pod śniegiem” to już nie nowość wydawnicza, z mojej strony kolejne nadrabianie zaległości. Czytam książki Soukpovej trochę z przekorą, czasem niezgodą na to, co pisze, z poczuciem, że czasem przesadza, jednak lubię się przyglądać jej obrazom, wchodzić w proste, swojskie dialogi wciągające w te rodzinne relacje, które pozostawiają wiele do życzenia. Ma się o czym myśleć 🙂
fot. Dom Książki/Editressfot. Dom Książki/Editress
Dobrze. Posiedzieliśmy, poczytaliśmy, czas ruszyć z miejsca, ale dobrze wyposażeni. W zeszłym roku polecałam książkę Michała Rożka „Nietypowy przewodnik po Krakowie„, który mnie zauroczył, w tym roku daję się zauroczyć przewodnikiem Rożka „Święte miejsca Krakowa”. Autor opisuje najsłynniejsze świątynie i miejsca kultu, ale także te zapomniane. Kraków nazywany drugim Rzymem niezmiennie zachwyca i pociąga – architektura, sztuka, tradycja. Zamierzam się w taki Kraków zanurzyć i polecam Państwu.
I trochę prywatnie. Dla siebie zostawiam książkowy powrót do Pragi, (w tym roku raczej tam nie zawitam), ale ulubiona Malá Strana zostanie ze mną. W drążeniu meandrów językowych nie należy ustawać – także latem. A zatem Jan Neruda i jego „Povídki malostranské” przywołają miłe wspomnienia i będą podnosić level językowy 🙂
Udanych wakacji, urlopów, w dobrym książkowym towarzystwie!
Opowieść wigilijna / Charles Dickens ; ilustracje Robert Ingpen ; przełożyła Magdalena Iwińska. Warszawa : Buchmann – Grupa Wydawnicza Foksal, cop. 2013. 191, [1] s. : il. kolor. ; 25 cm.
Kolęda ; Świerszcz za kominem / Karol Dickens ; tłumaczyła Krystyna Tarnowska. Warszawa : „Książka i Wiedza”, 1968. 136 stron; 15 cm.
Fot. Dom Książki/Editress
Książka, która doczekała się potężnej liczby wydań, a także wielokrotnie była adaptowana filmowo. Z ciekawości przejrzałam katalogi biblioteczne i byłam zdumiona, w jak wielu wydawniczych wersjach można zaleźć ten tytuł. Właśnie – tytuł, najczęściej wymieniany jako „Opowieść wigilijna”, ale w starszych wydaniach często funkcjonuje jako „Kolęda prozą”, co jest zdecydowanie bliższe oryginałowi – „A Christmas Carol”. Charles Dickens stworzył nieśmiertelną opowieść i oby tak zostało. Odwiedzając przedświątecznie lokalne księgarnie, z przyjemnością odkrywałam w ich ofercie kolejne, nowe wydania „Opowieści wigilijnej” lub właśnie „Kolędy prozą”.
Przyznaję, że uwielbiam „Opowieść wigilijną” i z wielką przyjemnością sięgnęłam w okresie świątecznym po tę baśniową historię, która powstała z powodów zupełnie niebaśniowych. Charles Dickens, który już jako dziecko zetknął się z biedą, wyzyskiem, ciężkimi warunkami pracy w fabryce czernidła, przeniósł na karty swoich opowieści tę całą nędzę ludzką, szczególnie upominając się o sprawy dzieci. Tak też zrodziła się „Opowieść wigilijna”, w związku z rządowym raportem w sprawie wykorzystywania dzieci do pracy w kopalniach i fabrykach. Dickens postanowił zabrać głos, a w zasadzie uderzyć „obosiecznym młotem – w imieniu dzieci biedaków”.
Powieść ukazała się w 1843 roku i zrobiła furorę, co zachęciło autora do napisania jeszcze kilku innych opowiadań bożonarodzeniowych – „Świerszcz w kominie”, „Dzwony”, „Choinka” i wiele innych. Dla wiktoriańskiej rodziny były prawdziwą rozrywką przy domowym kominku, przy którym skupiało się rodzinne życie.
pixabay.compixabay.com
Dickens był bowiem znakomitym kronikarzem życia w wiktoriańskiej Anglii. W „Opowieści wigilijnej” znajdziemy całą obyczajowość tamtych czasów. Jak świętowano wśród bogatych i biednych. Co było dla nich wspólne, w czym objawiały się największe dysproporcje. Oczywiście jednak nie w tym tkwi moc tej historii, lecz w jej przesłaniu przepięknie i nietuzinkowo podanym.
Z niezmiennym dreszczem emocji towarzyszę Ebenezerowi Scrooge’owi w jego duchowych podróżach w przeszłe, teraźniejsze i przyszłe Boże Narodzenie, które cudownie go odmieniają. I mimo że znam tę fabułę, za każdym razem przeżywam tę opowieść jak podczas pierwszej lektury. Daję się oczarować Dickensowi, pozwalając sobie na nowe odkrycia, bo zawsze znajdzie się jakiś przeoczony wcześniej detal, scenka, słowa, które zyskują nową moc. Wraz z upływem lat, zwraca się uwagę na zupełnie inne rzeczy…
Duch Marleya. Rysunek Johna Leecha http://historical.ha.com/common/view_item.php?Sale_No=683&Lot_No=57424&type=&ic=, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=4586143
Dickens pokazuje również, że prawda o człowieku jest bardzo złożona i często nieuchwytna, gdy się nie wejdzie głębiej w jego biografię, historię, los. Bo i my, czytelnicy zmieniamy się wraz z głównym bohaterem, widząc go także w innym świetle. Nie wszystko okazuje się przecież tak oczywiste i prawdziwe jak na początku. Topniejemy jak złość i podłość Scrooge’a.
„Opowieść wigilijna” przynosi ten szczególny rodzaj ulgi, gdy przedstawiana nam historia przynosi oczyszczenie, naprawę i duchową odmianę bohatera. Daje nadzieję i pomaga rozliczyć się nam – czytelnikom – z sobą i naszym otoczeniem. Wlewa w serce coś ciepłego i nieuchwytnego, o co trzeba bardzo dbać, aby nie zgasło zbyt szybko. Oby dało się to donieść do następnego Bożego Narodzenia, które, jak pokazuje Dickens, jest czasem absolutnie niezwykłym, budującym i odmieniającym.
Powracając jeszcze do poszczególnych wydań „Opowieści wigilijnej”, należy zwrócić również uwagę na edycje ilustrowane. Pierwszym ilustratorem był John Leech, angielski ilustrator i karykaturzysta. Uważam, że znakomicie przysłużyły się fabule. Wśród wydań, które mam w swoich zbiorach, najbardziej lubię te z ilustracjami Roberta Ingpena, któremu doskonale udało się wydobyć emocje i nadprzyrodzoność tej opowieści.
John Leech https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=4581698Fot. Dom Książki/Editrees Wydanie z ilustracjami Roberta Ingpena
O tym, że „Opowieść wigilijna” ciągle żyje, przekonały mnie także wpisy w mediach społecznościowych, w których czytelnicy pokazali swoje kolekcjonerskie wydania tej powieści i to dzięki nim w zasadzie poczułam, że powinnam skreślić tych kilka słów, chyląc czoła przed Dickensem, jego talentowi i wrażliwości.
pixabay.compixabay.com
Ps. Ponieważ powieść jest już w wolnej domenie, można w formie elektronicznej lub w formie audiobooka pobrać ją ze strony https://wolnelektury.pl/
Gdy zbliża się majówka i masz bardzo okazałe plany czytelnicze…
Ale podskórnie wiesz, że nie wszystko się powiedzie…
I tak się nie zrażaj! :):):)
Jedna z tych książek (+czasopismo) już przeczytana i niebawem pojawi się o niej klika słów na domksiazki.net.pl
Fot. Dom Książki/Editress
Ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Więcej informacji use of cookies