Archiwum kategorii: Literaturoznawstwo

Opowiadanie, jakie jest, nie każdy widzi…

Anatomia opowiadania / Maciej Miłkowski. Warszawa : Wydawnictwo Próby, 2024.

Podobno opowiadania cieszą się mniejszą popularnością wśród czytelników, w języku marketingowców – gorzej się sprzedają. Gdy w zeszłym roku wpadł mi w ręce zbiór szkiców Macieja Miłkowskiego „Anatomia opowiadania”, od razu pomyślałam, że trzeba skreślić kilka słów o tej książce, aby poprawić PR opowiadania. Bo autor zrobił to wybornie. Po zbiór powinni sięgnąć miłośnicy tego gatunku, przeciwnicy (ci przede wszystkim) i autorzy, którzy z materią opowiadania się mierzą. Będzie to bowiem doskonała lekcja, jak dobry tekst stworzyć, czego unikać, jaką drogą podążać. Do rozbiórki na części pierwsze autor wybrał dwadzieścia cztery opowiadania najlepszych z najlepszych, światowe sławy literatury – Nabokova, Conrada, Zweiga, Fuentesa, Hemingwaya, Bartha, Borgesa… (wszystkich wymieniać nie będę, państwo sami sprawdzą :)).

Miłkowski rzeczywiście tworzy atlas anatomii opowiadania. Wybór tekstów nie jest przypadkowy. Każde opowiadanie jest dobrane tak, aby omówić, naświetlić, wziąć na warsztat konkretną technikę, cechę, element świata przedstawionego, temat i dokładnie rozebrać. Uwaga – od razu uprzedzam, nie są to nudne literaturoznawcze szkice. Mamy do czynienia z pasjonującą, dociekliwą analizą, oczywiście bardzo subiektywną, ale zarazem żywą, często zaskakującą. Autor dostarcza wielu ciekawych spostrzeżeń, które mogły umknąć w trackie czytania i rozbudza wielką chęć, aby po omawiane teksty sięgnąć jeszcze raz lub, jeśli się ich nie czytało wcześniej, natychmiast się po nie rzucić.

Maciej Miłkowski pokazuje, jak bogatym gatunkiem jest opowiadanie i zarazem, jak trudną sztuką jest napisać dobry, ograniczony objętościowo tekst, w porównaniu z powieścią. Autor na poszczególnych tekstach analizuje techniki narracyjne, konstrukcję bohaterów, dookreślenia czasu, dialogi, intencje, ważne tematy, ucieczki w irracjonalność, oniryczność (która zdaniem Miłkowskiego jest kiepskim chwytem, są jednak chwalebne wyjątki i w tym zbiorze je znajdziemy). Okazuje się, że nawet tytuł może narzucać sposób lektury i wyznaczać oczekiwania czytelnika.

W opowiadaniu, jak w soczewce, widać wyraźnie wszystkie kwestie techniczne literatury. Trzeba umieć bardzo dobrze manewrować, żeby w krótkim tekście, operując wycinkiem rzeczywistości, uzyskać pożądany efekt:

Istotą opowiadania jest to, że mówi nie wszystko. Opowiadanie pokazuje jakiś fragment, jakiś kawałek i nie próbuje ogarniać całości.

I chyba dlatego tak cenię ten gatunek. Opowiadanie może dostarczyć znacznie więcej poruszeń, zaskoczeń, emocji, dzięki czemu dłużej i lepiej się je pamięta. Po prostu potrafi czasem wbić w ziemię. W powieści ten efekt często rozmywa się w „przeciągniętej” narracji. Opowiadanie potrafi efektownie wstrząsnąć, zostawić w rozpaczliwym niedopowiedzeniu.

Jak już wspomniałam, znakomity dobór analizowanych opowiadań autorów z różnych zakątków świata, daje bogaty obraz tego gatunku. W każdym szkicu Miłkowski buduje ciekawość odkrywania kolejnego tekstu, dzięki rozbudowanemu wstępowi, który zakreśla coraz węższe koła, aby wreszcie spotkać się z omawianym opowiadaniem i znaleźć w nim te zasygnalizowane kręgi.

Maciej Miłkowski zna się na rzeczy. Sam jest autorem opowiadań i jak widać bardzo uważnym czytelnikiem tego gatunku. Dzięki lekturze „Anatomii opowiadania” na pewno odkurzę tekst Stefana Zweiga „Zbiór, którego nie było”, w którym to nieznajomy z pociągu opowiada historię narratorowi, „Siedem pięter” Dino Buzzatiego, który pokazuje, że nawet posługując się alegorią, trzeba zadbać o realizm. Czy też Bassinego, „Tablicę na via Mazzini”, w którym autor poruszył cztery wielkie tematy według „listy” Borgesa: wojnę, powrót, poszukiwanie, poświęcenie.

Maciej Miłkowski zdobywa się również szersze rozważania dotyczące roli literatury w ogóle. I na ogół się z nim zgadzam:

Literatura piękna każe wniknąć w samo sedno cierpienia – zmierzyć się z własnym nieszczęściem i z własnym lękiem – a przez to nieraz, choćby tylko na pewien czas, od nieszczęścia i lęku uwalnia.

To obserwacja poczyniona przy okazji analizy rewelacyjnego opowiadania Edgara Allana Poego „Przedwczesny pogrzeb”.

Wszystkie szkice ukazały się jako osobne teksty w „Czasie Literatury”. Bardzo cieszę się, że wydawnictwo Próby zdecydowało się na zebranie ich w jeden znakomity tom. Inspirująca pod wieloma względami lektura pomaga rozsmakować się w tym nie zawsze docenianym gatunku literackim, jakim jest opowiadanie. Zachęca do celebrowania czytania, delektowania się słowem, namyślania się nad tym, co i jak czytam. Miłkowski poszerza pole widzenia, uczula, daje narzędzia. To zbiór dla każdego, nie tylko dla teoretyków literatury.

Editress